Się klikało

niedziela, 6 maja 2018

Nieczynne, z powodu tego, że zamknięte

Chyba przyszła pora na zakończenie tego bloga. Wydarzenia ostatnich miesięcy mnie zmieniły i czuję, że zaczynam nowy rozdział w życiu. Nie wiem czy jeszcze wrócę do pisania w tym miejscu, czas pokaże, ale póki co, dziękuję wszystkim, którzy tu zaglądali i pozdrawiam najserdeczniej! 
Martuha

czwartek, 26 kwietnia 2018

Ja - żona, on - mąż, my - małżeństwo

Kilka dni temu dołączyłam do grona zaobrączkowanych. Piekniejszego ślubu i wesela nie mogłam sobie wymarzyć i mówię to z pełną premedytacją jako osoba, która śluby lubi, ale na imprezy ma ciężką alergię. Bogu niech będą dzięki za te piękne dni!

środa, 21 marca 2018

Smutek

Ludzie, których zaprosiliśmy na wesele, masowo nam odmawiają. Boli. I choć większość powodów nieobecności rozumiem i przyznaję, że są ważne to jednak jest mi smutno, że jakimś dziwnym zrządzeniem losu te wszystkie problemy oscylują wokół 21 dnia kwietnia...

sobota, 17 marca 2018

Weselny klimat...

Sala zarezerwowana.
Dwie wizyty u księdza za nami. Pozostała jedna. 
Zaproszenia rozdane i rozesłane. 
Nauki przedślubne ogarnięte.
Obrączki zamówione (po wizycie w kilku salonach i u trzech jubilerów)
Zespół zaklepany.
Fryzjer umówiony.
Fryzura wybrana. 
Noclegi dla gości zarezerwowane. 
Buty zamówione.
Suknia ślubna uszyta.
Organista "zamówiony".
Wódka zakupiona, butelki ozdobione.
Upominki dla rodziców zamówione.
Dekoratorka umówiona.
Atrakcje dodatkowe ustalone.
 Do przygotowania...
- księga gości
- wykaz stołów
- winietki na stół
- zakup owoców
- zakup soków i napojów

sobota, 20 stycznia 2018

styczeń, luty 2010

 05 .01

Gdyby nuta powiedziała: jedna nuta nie czyni muzyki … nie byłoby symfonii
Gdyby słowo powiedziało: jedno słowo nie tworzy stronicy … nie byłoby książki
Gdyby cegła powiedziała: jedna cegła nie tworzy muru … nie byłoby domu
Gdyby kropla wody powiedziała: jedna kropla wody nie może utworzyć rzeki … nie byłoby oceanu
Gdyby ziarno zboża powiedziało: jedno ziarno nie może obsiać pola … nie byłoby żniwa
Gdyby człowiek powiedział: jeden gest miłości nie ocali ludzkości … nie byłoby nigdy na ziemi sprawiedliwości i pokoju, godności i szczęścia.

Jak symfonia potrzebuje każdej nity
Jak książka potrzebuje każdego słowa
Jak dom potrzebuje każdej cegły
Jak ocean potrzebuja każdej kropli wody
Jak żniwo potrzebuje każdego ziarna zboża
tak cała ludzkość potrzebuje ciebie,
tam, gdzie jesteś
JEDYNY
a więc niezastąpiony.

Dlaczego jeszcze ociągasz się?


sposób poznania Jezusa…

z myśli św. Josemarii Escrivy…
„W twoim życiu, jeśli tak postanowisz, wszystko może stać się ofiarą dla Pana, okazją do rozmowy z twoim Ojcem Niebieskim, który zawsze ma i rozdaje nowe światła.”
„Przeczytałem przysłowie, bardzo popularne w niektórych kręgach: Świat należy do Boga, ale Bóg wynajmuje go ludziom dzielnym, i to mnie zastanowiło. – Na co czekasz?”
„Jedyny sposób poznania Jezusa: obcować z Nim! W Nim znajdziesz zawsze Ojca, Przyjaciela, Doradcę, Współpracownika we wszystkich szlachetnych działaniach twego codziennego życia…
- A wraz z obcowaniem, zrodzi się Miłość.”



Kochaj Mnie takim jakim jesteś!
Znam twoją nędzę, twoje walki, utrapienia twojej duszy,
słabości twego ciała. Znam także twoją tchórzliwość, twoje grzechy, a mimo to mówię do ciebie:
„Daj mi serce twoje i kochaj Mnie takim, jakim jesteś”.

Jeślibyś miał czekać, aż aniołem się staniesz,
aby wtedy dopiero oddać miłości, to nigdy Mnie nie będziesz kochał.

 Gdy jesteś tchórzliwy w spełnianiu swoich obowiązków i w ćwiczeniu się w cnotach, gdy ciągle popadasz w te same grzechy, których chciałbyś uniknąć
- Ja Ci nie pozwalam, abyś Mnie nie kochał. Kochaj Mnie taki, jakim jesteś!

W każdym oka mgnieniu, w każdej sytuacji – czy masz zapał czy cierpisz  na oschłość, czy jesteś wierny, czy niewierny – kochaj Mnie taki, jaki jesteś. Ja będę miłością twego serca, gdyż jeślibyś czekał aż będziesz doskonały, nigdy nie będziesz Mnie kochał.
Czy Ja z każdego ziarnka piasku nie mógłbym uczynić Serafina
jaśniejącego czystością, wielkodusznością i miłością?
Czy Ja nie jestem Wszechmocny?Ale skoro postanowiłem opuścić
cudowne stworzenia /byty/ w niebie, aby biedną miłość twojego
serca postawić na pierwszym miejscu – czy Ja nie jestem
Panem twojej miłości?
Dziecko moje, pozwól mi kochać ciebie; Ja chcę twego serca.
Na pewno z czasem będę cię przemieniał, ale dziś kocham cię takim, jaki jesteś i pragnę, abyś i ty Mnie kochał taki, jaki jesteś.
Ja chcę widzieć jak wyrasta z głębi twojej nędzy twoja miłość.
Ja kocham w tobie twoje słabości, Ja cenię miłość dusz biednych
i bezradnych. Ja chcę słyszeć od biednych ludzi nieustanne wołanie: „Jezu, kocham Ciebie!”
Ja pragnę tego jedynego śpiewu twego serca,
Ja nie chcę twojej mądrości ani twoich talentów. Jedno dla Mnie jest ważne: widzieć Cię, że pracujesz z miłości. Nie pragnę twoich cnót.
Gdybym ci je dał, to jesteś tak słaby, że one by tylko ożywiły twoją miłość własną. Nie troszcz się o to. Mógłbym ciebie przeznaczyć do wielkich spraw – ale nie, pozostaniesz nieużytecznym sługą – a Ja wezmę od ciebie to „mało”, które masz, bo Ja cię stworzyłem dla miłości.
Dzisiaj stoję u drzwi twego serca jak żebrak – Ja, Król Królów!
Pukam i czekam. Pospiesz się, aby mi otworzyć! Nie odwołuj sie do swojej nędzy!  Gdybyś poznał w doskonały sposób swoją nędzę, umarłbyś z bólu. To, co rani Moje serce, to to, że ty wątpisz we Mnie, że brakuje ci do mnie zaufania. Chcę, abyś swoje najbardziej niepozorne czynności spełniał z miłości do Mnie. Liczę na ciebie, że zrobisz Mi tę radość.
Nie rozpaczaj z tego powodu, że nie posiadasz żadnych cnót
- Ja ci dam swoje. Gdy będziesz cierpiał, dam ci do tego siłę.
Gdy Mi podarujesz swoją miłość, dam ci tyle, że będziesz umiał
kochać więcej, niż mógłbyś sobie wymarzyć. Myśl jednak o tym,
że masz Mnie kochać taki, jakim jesteś.
Oddałem ci Moją Matkę. Pozwól, by wszystko przechodziło przez Jej przeczyste serce. Cokolwiek mogłoby się stać, nie czekaj, aż świętym będziesz, aby oddać się Miłości. Nie mógłbyś Mnie w ogóle pokochać
- A teraz idż.




2 stycznia

Ks. Michel Quoist

„Najgłębszym pragnieniem w sercu każdego człowieka, przed pragnieniem zycia, jest pragnienie kochania i poczucie, że jest się kochanym. Nic w tym dziwnego, bo człowiek został stworzony przez miłość i do miłości.”

„…nadejdzie dzień, gdy zrozumiesz, że umrzeć to nie znaczy przestać żyć, ale zaprzestać kochać.”

„To miłość każe żyć. Bez niej człowiek umiera, ponieważ umiera z głodu.”

Listopad, grudzien 2009

26,12

Dosłownie przed chwilą podczas rozmowy z Beatą wyszła na jaw smutna prawda – nie wiedziałam czym dokładnie jest pacierz. Tak, ja, dziewczę dwudziestopięcioletnie dopiero dziś dowiedziałam się, że „paciorek” to nie tylko „Ojcze nasz” i „Pozdrowienie Anielskie”, ale również inne modlitwy.
Cały pacierz składa się z następujących części ( gdyby ktoś jeszcze nie wiedział ):

1: ZNAK KRZYŻA ŚWIĘTEGO

2: MODLITWA PAŃSKA

3: POZDROWIENIE ANIELSKIE

4: SKŁAD APOSTOLSKI

5. DZIESIĘĆ PRZYKAZAŃ BOŻYCH

6: DWA PRZYKAZANIA MIŁOŚCI

7: PIĘĆ PRZYKAZAŃ KOŚCIELNYCH

8: GŁÓWNE PRAWDY WIARY

9: SIEDEM SAKRAMENTÓW ŚWIĘTYCH

10: SIEDEM GRZECHÓW GŁÓWNYCH

11: PIĘĆ WARUNKÓW SAKRAMENTU POKUTY

12: TRZY CNOTY BOSKIE

13: CZTERY CNOTY GŁÓWNE

14: UCZYNKI MIŁOSIERNE WZGLĘDEM DUSZY

15: UCZYNKI MIŁOSIERNE WZGLĘDEM CIAŁA

16: RZECZY OSTATECZNE CZŁOWIEKA

17: ANIOŁ PAŃSKI

18: MODLITWA DO ANIOŁA STRÓŻA

19: AKTY CNÓT BOSKICH

20: ZNAK KRZYŻA ŚWIĘTEGO


16.11
Kochaj Mnie takim jakim jesteś!
Znam twoją nędzę, twoje walki, utrapienia twojej duszy,
słabości twego ciała. Znam także twoją tchórzliwość, twoje grzechy, a mimo to mówię do ciebie:
„Daj mi serce twoje i kochaj Mnie takim, jakim jesteś”.

Jeślibyś miał czekać, aż aniołem się staniesz,
aby wtedy dopiero oddać miłości, to nigdy Mnie nie będziesz kochał.

 Gdy jesteś tchórzliwy w spełnianiu swoich obowiązków i w ćwiczeniu się w cnotach, gdy ciągle popadasz w te same grzechy, których chciałbyś uniknąć
- Ja Ci nie pozwalam, abyś Mnie nie kochał. Kochaj Mnie taki, jakim jesteś!

W każdym oka mgnieniu, w każdej sytuacji – czy masz zapał czy cierpisz  na oschłość, czy jesteś wierny, czy niewierny – kochaj Mnie taki, jaki jesteś. Ja będę miłością twego serca, gdyż jeślibyś czekał aż będziesz doskonały, nigdy nie będziesz Mnie kochał.
Czy Ja z każdego ziarnka piasku nie mógłbym uczynić Serafina
jaśniejącego czystością, wielkodusznością i miłością?
Czy Ja nie jestem Wszechmocny?Ale skoro postanowiłem opuścić
cudowne stworzenia /byty/ w niebie, aby biedną miłość twojego
serca postawić na pierwszym miejscu – czy Ja nie jestem
Panem twojej miłości?
Dziecko moje, pozwól mi kochać ciebie; Ja chcę twego serca.
Na pewno z czasem będę cię przemieniał, ale dziś kocham cię takim, jaki jesteś i pragnę, abyś i ty Mnie kochał taki, jaki jesteś.
Ja chcę widzieć jak wyrasta z głębi twojej nędzy twoja miłość.
Ja kocham w tobie twoje słabości, Ja cenię miłość dusz biednych
i bezradnych. Ja chcę słyszeć od biednych ludzi nieustanne wołanie: „Jezu, kocham Ciebie!”
Ja pragnę tego jedynego śpiewu twego serca,
Ja nie chcę twojej mądrości ani twoich talentów. Jedno dla Mnie jest ważne: widzieć Cię, że pracujesz z miłości. Nie pragnę twoich cnót.
Gdybym ci je dał, to jesteś tak słaby, że one by tylko ożywiły twoją miłość własną. Nie troszcz się o to. Mógłbym ciebie przeznaczyć do wielkich spraw – ale nie, pozostaniesz nieużytecznym sługą – a Ja wezmę od ciebie to „mało”, które masz, bo Ja cię stworzyłem dla miłości.
Dzisiaj stoję u drzwi twego serca jak żebrak – Ja, Król Królów!
Pukam i czekam. Pospiesz się, aby mi otworzyć! Nie odwołuj sie do swojej nędzy!  Gdybyś poznał w doskonały sposób swoją nędzę, umarłbyś z bólu. To, co rani Moje serce, to to, że ty wątpisz we Mnie, że brakuje ci do mnie zaufania. Chcę, abyś swoje najbardziej niepozorne czynności spełniał z miłości do Mnie. Liczę na ciebie, że zrobisz Mi tę radość.
Nie rozpaczaj z tego powodu, że nie posiadasz żadnych cnót
- Ja ci dam swoje. Gdy będziesz cierpiał, dam ci do tego siłę.
Gdy Mi podarujesz swoją miłość, dam ci tyle, że będziesz umiał
kochać więcej, niż mógłbyś sobie wymarzyć. Myśl jednak o tym,
że masz Mnie kochać taki, jakim jesteś.
Oddałem ci Moją Matkę. Pozwól, by wszystko przechodziło przez Jej przeczyste serce. Cokolwiek mogłoby się stać, nie czekaj, aż świętym będziesz, aby oddać się Miłości. Nie mógłbyś Mnie w ogóle pokochać
– A teraz idż.


15.11
Zaproszenie do przyjacielskiej rozmowy z Jezusem
Zaproponowane przez
Św. Antoniego Marię Clareta (1807 – 1870)
- założyciela klaretynów

Nie musisz nic robić, żeby Mi się przypodobać. Wystarczy, że Mnie bardzo kochasz, bo Ja kocham Cię bezgranicznie. Mów do mnie tak jakbyś rozmawiał ze swoim przyjacielem.

Chcesz Mnie dla kogoś o coś poprosić?
Powiedz Mi jego imię, a następnie co byś chciał, żebym teraz dla niego uczynił. Nie wahaj się, proś o wiele! Mów do Mnie prosto i otwarcie o biednych, których zamierzasz pocieszyć, o chorych, których cierpienia widzisz, ozabłąkanych, dla których gorąco pragniesz powrotuna dobrą drogę.Powiedz Mi o nich chociaż jedno słowo..

A dla siebie? Czyż nie potrzebujesz dla samego siebie jakiejś łaski?
Powiedzmi otwarcie: może jesteś dumny, samolubny, niestały,niestaranny? Poproś Mnie, żebym ci przyszedł z pomocą w twoich nielicznych czy też licznych wysiłkach, które podejmujesz, by się wyzbyć tych wad. Nie wstydź się! Jest wielu sprawiedliwych, wielu świętych w niebie, którzy popełniali te same błędy. Ale oni prosili pokornie i z biegiem czasu zobaczyli, że są od tego wolni. Nie zwlekaj prosić też o zdrowie, o szczęśliwe
zakończenie twoich prac, interesów czy studiów… To wszystko mogę ci dać i daję. A Ja życzę sobie, żebyś Mnie o to prosił, i gotów jestem ci to dać pod warunkiem, że nie zwróci się to przeciwko twojemu uświęceniu,ale będzie mu sprzyjało i je wspierało. Powiedz Mi, czego ci dzisiaj potrzeba… Co mogę dla ciebie uczynić? Gdybyś wiedział, jak bardzo pragnę ci pomóc!

Czy masz w tej chwili jakiś plan?
Opowiedz Mi o nim. Czym się zajmujesz? O czym myślisz? Co mogę uczynić dla twojego brata i siostry, dla twoich przyjaciół i znajomych,dla twojej rodziny, dla twoich przełożonych, może podwładnych? Co ty chciałbyś dlanich uczynić? Co dobrego uczyniłbyś swoim przyjaciołom,tym, których bardzo kochasz, a którzy żyją nie myśląc o Mnie? Czy pragniesz, żebym przez nich był uwielbiony?

Powiedz Mi, co dzisiaj pochłania Twoją uwagę?
Czego pragniesz z utęsknieniem? Jakie środki posiadasz, aby to osiągnąć?Powiedz mi o twoim nieudanym przedsięwzięciu, a Ja wyjaśnięci przyczyny niepowodzenia. Czy nie chciałbyś Mnie dla siebie pozyskać?

Może czujesz się smutny, albo źle usposobiony?
Opowiedzmi w szczegółach, co cię smuci… Kto cię zranił? Kto cię obraził lub znieważył? Informuj Mnie o wszystkim, a wkrótce dojdziesz tak daleko, że za moim przykładem wszystko im darujesz i przebaczysz. W nagrodę otrzymasz moje pocieszające błogosławieństwo.

Może się czegoś obawiasz?
Czy odczuwasz w duszy nieokreślone przygnębienie, które wprawdzie jest bezpodstaw, ale mimo to nie przestaje rozrywać ci serca? Rzuć się w ramiona mojej Opatrzności! Jestem przy tobie, u twojego boku. Ja wszystko widzę, wszystko słyszę i w żadnym momencie nie zostawię cię.

Czy odczuwasz niechęć ze strony ludzi, którzy cię kiedyś lubili?
Teraz może zapomnieli o tobie, odwrócili się od ciebie, mimo, że z twojejstrony nie było do tego najmniejszego powodu… Proś za nimi, a ja ichprzywrócę do twojego boku, jeśli nie staną się zawadą dla twojegouświęcenia.

Nie masz dla Mnie czasem jakiejś radosnej wiadomości?
Dlaczego nie pozwalasz mi uczestniczyć w niej, przecież jestem twoimprzyjacielem? Opowiedz mi, co od twoich ostatnich odwiedzin u Mnie pokrzepiło twoje serce i wywołało twój uśmiech. Być może miałeś szczęśliwe wiadomości, list, miłą rozmowę, może przezwyciężyłeś trudności, wyszedłeś z sytuacji bez wyjścia? To wszystko jest moim dziełem. Ty masz mi tylko powiedzieć: dziękuję!

A czy nie chcesz Mi czegoś obiecać?
Ja czytam w głębi twojego serca. Ludzi można łatwo zmylić, ale nie Boga.Mów więc do Mnie otwarcie. Czy jesteś zdecydowany nie poddawać się więcej wiadomej okazji do grzechu? Zrezygnować z rzeczy, która pobudziła twoją wyobraźnię? Nie przestawać z człowiekiem, który spokój twej duszy zmącił? Czy będziesz znowu łagodnym, miłym i usłużnym wobec tegoczłowieka, którego miałeś dziś za wroga, bo cię skrzywdził?

Dobrze,powróć więc teraz do swojego zajęcia, do swojej pracy, do swoich studiów… Ale nie zapominaj chwil, które przeżywaliśmy razem.Zachowaj,jak dalece możesz, milczenie, skromność, wewnętrzne skupienie, miłość bliźniego. I przyjdź znowu, z sercem przepełnionym jeszcze większą miłością, jeszcze bardziej oddany mojemu Duchowi. Wtedy znajdziesz w moim Sercu codziennie nową miłość, nowe dobrodziejstwa i nowe pocieszenia.
Kochaj Matkę moją, która i twoją jest.

Zawsze czekam na ciebie
Twój Jezus

11.11

W środę obchodziliśmy  91. rocznica Odzyskania Niepodległości przez Polskę.
Dla wielu osób to jakiś totalny anachronizm i przeżytek czy w ogóle sprawa zupełnie obojętna. Cóż, a wystarczy ruszyć troszkę wyobraźnię i chodź przez chwilę pomyśleć co by było gdyby Polska nie wyzwoliła się spod zaborów i nie odzyskałaby wolności. Teraz narzekamy na rząd, ale gdyby nie zdarzenia zdarzenia sprzed 91. lat to o jakimkolwiek rządzie, nawet tym najgorszym, ale własnym, polskim, moglibyśmy tylko pomarzyć. Teraz narzekamy często, że Kościół Katolicki rządzi w naszym państwie, że księża zarabiają mnóstwo pieniędzy, że nie chce nam się chodzić na msze czy na nabożeństwa, a 91. lat temu ludzie walczyli w obronie wiary i Kościoła. Teraz bardzo wielu Polaków wyjeżdża z kraju, bo mają dosyć panujących tutaj warunków, a 91. lat temu ludzie byli gotowi zrobić wszystko byle tylko móc w ojczyźnie pozostać.
Spróbuj sobie wyobrazić co musieli czuć ludzie, którzy nie mogli używać własnego języka, czytać rodzimej literatury, którzy pozbawieni byli polskich szkół, instytucji i urzędów. Mieli trudności w załatwianiem najprostszych spraw…
Przestańmy więc narzekać na wszystko na co się tylko da i uczmy się doceniać to, co jest dobre. 

 

Sierpien, wrzesień, październik 2009

19.10

„Żyj długo wędrowcze i życie swoje rozważaj…”
„W serca własnego patrz głębię…”


05.10
 z myśli św. Josemarii Escrivy…
„W twoim życiu, jeśli tak postanowisz, wszystko może stać się ofiarą dla Pana, okazją do rozmowy z twoim Ojcem Niebieskim, który zawsze ma i rozdaje nowe światła.”
„Przeczytałem przysłowie, bardzo popularne w niektórych kręgach: Świat należy do Boga, ale Bóg wynajmuje go ludziom dzielnym, i to mnie zastanowiło. – Na co czekasz?”
„Jedyny sposób poznania Jezusa: obcować z Nim! W Nim znajdziesz zawsze Ojca, Przyjaciela, Doradcę, Współpracownika we wszystkich szlachetnych działaniach twego codziennego życia…
- A wraz z obcowaniem, zrodzi się Miłość.”


28.09

Dziś stanęłam w obronie kapłana. Wyjechał na urlop. Ktoś stwierdził, że pojechała z nim pewna kobieta, w przekonaniu wielu osób, blisko z nim związana . Ja w to nie wierzę. I gdy usłyszałam od pewnej osoby o ich rzekomym wyjeździe, zadałam krótkie pytanie: widziałaś ich wsiadających razem do samochodu?
Ona: Nie, ale słyszałam to od osób, które to widziały na własne oczy. Ja:
Widziałaś ich wsiadających razem do samochodu? Ona: Ale to są osoby wiarygodne. Ja: Wiarygodne czy nie, ty nie widziałaś ich razem, więc nie powtarzaj takich rzeczy.
Zmieniła temat.
Jechałam samochodem w godzinach popołudniowych. Widziałam kobietę, które podobno wyjechała z księdzem. Została. Wyjeżdżała SAMA z garażu. Ksiądz na urlopie wiele kilometrów od parafii.
06.09
Zmarł Kapłan, który przez 22 lata sprawował w mojej parafii funkcję proboszcza, po czym przeszedł na emeryturę i trafił do domu księży emerytów. Pogrzeb we wtorek. Dużo o nim myślę, ponieważ znałam go dobrze. Ochrzcił mnie, u niego się po raz pierwszy spowiadałam i z jego RĄK przyjęłam Pierwszą  Komunię Świętą.
Lubiłam go i chociaż ostatni raz widziałam go wiele lat temu, to jednak w moim sercu pozostanie jako ten, który mnie włączył do Kościoła Chrystusowego i miał duży wpływ na moją wiarę.
Dziękuję Tobie, Panie, za jego posługę, za powołanie, za te lata, które kierował naszą parafią, za dobro, którego ja i moja rodzina doświadczyliśmy z jego strony,przyjmij go do Niebieskiej Ojczyzny.


06.09

Wiesz, co to znaczy iść za Chrystusem?
To jest:
myśleć jak On, mówić jak On,
czuć jak On, robić jak On.
Nie iść na prawo, kiedy On na lewo;
ani na lewo, kiedy On na prawo.
Nie zostawać w tyle, kiedy On naprzód;
ani naprzód, kiedy On w tyle.
Nie mówić nie, kiedy On mówi tak,
ani tak, kiedy On nie.
Nie kochać tego, co On nienawidzi;
nie nienawidzić, co On kocha.
Nie weselić się z Jego smutku;
nie smucić się z Jego wesela.
Nie wynosić tego, co On poniża;
nie poniżać tego, co On wynosi.
Z Nim wszystko mieć wspólne:
wspólne używanie,
wspólne cierpienie,
wspólne poniżenie,
wspólną chwałę,
wspólny krzyż na ziemi,
wspólne szczęście w niebie;
wszystko, wszystko wspólne:
serce, umysł, duszę,
chęć, rozum, wolę,
czas i wieczność;
wszystko wspólne,
wszystko jedno, jedno, jedno!
Oto jest iść za Chrystusem!
Oto jest wiara, która zbawia


05.09

 Nie myśl o tym, co inni mogliby Ci zaoferować, ale zastanów się, co Ty sam możesz im dać…

02.09

…Zasadniczą treścią modlitwy brewiarzowej są teksty Pisma świętego, szczególnie Księgi Psalmów. Modląc się tymi tekstami, możemy zawsze odnaleźć pokarm duchowy. W każdym stanie naszego ducha spotykamy treści, które pomagają nam przeżyć swoją aktualną sytuację życiową i emocjonalną. Możemy więc wychwalać Pana Boga za wielkie dary Jego łaskawości i miłosierdzia, możemy zachwycać się, wraz z psalmistą, pięknem świata i wszystkich dzieł stworzonych. Teksty modlitwy brewiarzowej pomagają nam również znaleźć słowa, by Pana Boga przebłagać za nasz grzech i upadek. Nawet wtedy, gdy nie wiemy jaki ma być nasz następny krok, gdy zbłądziliśmy, poplątały się nam ścieżki życia, sięgamy po brewiarz, by znaleźć wskazówki, przykłady życia i wzorce postępowania… 


18.08
„I chodzą ludzie podziwiać szczyty gór i wzdęte fale morza, i szerokie nurty rzek, i przestwór oceanu, i kręgi gwiezdne, a siebie zaniebują”.
 
św. Augustyn 
10.08
„Postaw, Panie, straż moim ustom
i wartę przy bramie warg moich” I od złego słowa ochroń mnie, Panie…


09.08
„Nie pozwól by kierowała Tobą przeszłość, ale niech będzie ona częścią tego, kim będziesz…”

 03.08
Jest Bóg! 

Desiderata (ze starego bloga)

29 lipca 2009
Przechodź spokojnie przez hałas i pośpiech i pamiętaj, jaki spokój można znaleźć w ciszy. O ile to możliwe, bez wyrzekania się siebie, bądź na dobrej stopie ze wszystkimi.
Wypowiadaj swoją prawdę jasno i spokojnie i wysłuchaj innych, nawet tępych i nieświadomych, oni też mają swoją opowieść. Unikaj głośnych i napastliwych, są udręką ducha.
Porównując się z innymi, możesz stać się próżny lub zgorzkniały, zawsze bowiem znajdziesz gorszych i lepszych od siebie.
Niech twoje osiągnięcia, zarówno jak i plany, będą dla ciebie źródłem radości. Wykonuj swą pracę z sercem, jakkolwiek byłaby skromna; ją jedynie posiadasz w zmiennych kolejach losu.
Bądź ostrożny w interesach, na świecie bowiem pełno oszustwa.
Niech ci to jednak nie zasłoni prawdziwej cnoty. Wielu ludzi dąży do wzniosłych ideałów i wszędzie życie jest pełne heroizmu. Bądź sobą, zwłaszcza nie udawaj uczucia, ani też nie podchodź cynicznie do miłości, albowiem wobec oschłości i rozczarowań ona jest wieczna jak trawa.
Przyjmij spokojnie, co ci lata doradzają, z wdziękiem wyrzekając się spraw młodości. Rozwijaj siłę ducha, aby mogła cię osłonić w nagłym nieszczęściu.
Nie dręcz się tworami wyobraźni. Wiele obaw rodzi się ze znużenia i samotności. Obok zdrowej dyscypliny bądź dla siebie łagodny. Jesteś dzieckiem wszechświata nie mniej niż drzewa i gwiazdy, masz prawo być tutaj. I czy to dla ciebie jest jasne czy nie, wszechświat bez wątpienia jest na dobrej drodze. Tak więc żyj w zgodzie z Bogiem, czymkolwiek on ci się wydaje. Czymkolwiek się trudnisz i jakiekolwiek są twoje pragnienia, zachowaj spokój ze swą duszą.
Przy całej swej złudności, znoju i rozwianych marzeniach jest to piękny świat.
Bądź pogodny. Dąż do szczęścia.

czwartek, 18 stycznia 2018

Ze starego bloga...mojego


12 lipca 2009 
Na początek notka o pożegnaniu…
Są ludzie od których lepiej jest się trzymać z daleka, bo inaczej wykorzystają Cię, zniszczą, a na koniec tak wszystko ustawią, że to Ty okażesz się winnym, a oni Twoimi ofiarami. Zachowaj więc instynkt samozachowawczy w relacjach z innymi i nie bój się stawiać granic…
Są też ludzie, którzy odegrali w pewnym momencie Twojego życia bardzo ważną rolę i się z niego stopniowo wycofywali, chociaż Ty tego nie chciałeś i pragnąłeś mieć ich zawsze „pod ręką”. W takich sytuacjach najlepszym i właściwie jedynym rozsądnym rozwiązaniem jest po prostu pozwolić im odejść i zachować w serdecznej pamięci to całe dobro, które im zawdzięczasz. Jednocześnie musisz zachować na tyle zdrowego rozsądku, by nie rozpamiętywać cały czas przeszłości i nie stać się jej więźniem.
Pozwól ludziom odejść, daj im możliwość zajmowania się ich własnymi sprawami, a dług wdzięczności, który masz wobec nich próbuj spłacać pomagając innym tak, jak Tobie wcześniej pomagano…
pozdrawiam…


18 lipca 2009

"Nie bój się żyć zgodnie ze swoim sumieniem. Nie bój się podejmować decyzji, które Tobie przyniosą pokój serca a przez innych będą krytykowane. Tak, wiem, to często jest bardzo trudne, ale nie daj się zwariować! Życie masz tylko jedno i tylko od Ciebie zależy jak je przeżyjesz.
Nie trać nadziei nawet w najtrudniejszych sytuacjach. Pan Bóg pisze prosto po krzywych ludzkich liniach…
Nie zawracaj sobie głowy ocenianiem innych, bo nic a nic na tym nie skorzystasz, mało tego, nigdy nie możesz wiedzieć na 100% co czuje drugi człowiek, co nim kieruje, jaka była jego przeszłość. Życzę Ci zatem wyrozumiałości i życzliwości. Bo przecież Ty sam też nie lubisz,gdy ktoś wypowiada o Tobie krzywdzące sądy, prawda?
Jeśli jesteś osobą wierzącą, ale przechodzisz kryzys wiary nie wstydź się tego i nie bój. Kryzysy zwykle mają to do siebie, że skłaniają nas do autorefleksji i zmian. Dobrze przeżyte stają się zaczątkiem dobra… Inie bój się pytać gdy masz wątpliwości. Odważnie szukaj odpowiedzi na nurtujące Cię pytania, ale pamiętaj o tym, że są takie pytanie, na które odpowiedź znajduje się w głębi Twojego serca. Nie bój się zatem wsłuchiwać w Jego głos…


20 lipca 2009 
Czytaj, słuchaj, oglądaj, podróżuj, rozmawiaj. Poszerzaj swoje horyzonty i nie bój się nowości, ale nie lekceważ tradycji i historii. Wyciągaj z nich to, co najbardziej wartościowe.
Pozwalaj sobie na małe przyjemności, które pomogą Ci spojrzeć przyjaznym okiem na szarą rzeczywistość.
I jeszcze jedna bardzo ważna kwestia – nie odizolowuj się od przyjaciół czy innych bliskich osób. Ja sama często tak robiłam, gdy widziałam, że ktoś skupia się coraz bardziej na swoim życiu a ja idę w tzw. odstawkę. Sama odrzucałam innych nie chcąc być przez nich odrzuconą. Głupie to, wiem, ale nie umiałam inaczej postępować. Teraz jeszcze nie raz się łapię na podobnym odruchu, ale staram się temu przeciwdziałać. Najważniejsze to uznać swój błąd ( w ogóle pozwalać sobie na popełnianie błędów, wszak nie ma ludzi idealnych !), przemyśleć sprawę i podjąć działania by coś zmienić. Efekt murowany, jaki? To zależy tylko od Ciebie…

piątek, 12 stycznia 2018

Nauczycielka z powołania

Siedząc dziś na szkolnej akademii, obserwowałam jedną z wychowawczyń najmłodszych klas i przyszła mi myśl: "NAUCZYCIELKA Z POWOŁANIA". Znamy się od lat, bo ja też wyfrunęłam spod jej skrzydeł, ale nie łączy nas jakaś szczególna relacja. Niemniej jednak pani D. jest taką nauczycielką, jaką i ja bym chciała być, jeśli kiedykolwiek znajdę posadę w szkole... Energiczna, dziarska, wrażliwa, ale stanowcza, z poczuciem humoru i ogromną wiedzą. Przez lata przybyło jej siwych włosów i zmarszczek, ale błysk w oku został ten sam. Urzekło mnie jak wspierała swoich uczniów podczas występu. Przycupnęła w kąciku i nie rzucała się w oczy, ale czuwała nad całością i podpowiadała, gdy sytuacja tego wymagała. Wstyd się przyznać, ale zamiast patrzeć na dzieci, patrzyłam na nią i jakoś tak się nawet wzruszyłam...

Żarcik

W kwietniu mam wesele, a w czerwcu wizytę u endokrynologa. Prędzej wyjdę za mąż niż trafię do specjalisty. :D

sobota, 6 stycznia 2018

newsy

Udało się zapisać na wizytę do endokrynologa. Wizytę mam w czerwce br., a w miastach takich jak np. Wrocław, podobno kolejki są 10-letnie! Znowu mnie rozkłada jakieś choróbsko, "jadę" na antybiotyku i straciłam głos. Nie polecam...
Przygotowania do ślubu trwają. W przyszłym tygodniu jadę zakupić materiał na suknię. Dziś szukałam inspiracji do stworzenia zaproszeń. Czas na to najwyższy, a ja jeszcze nie mam wizji. Jak znam życie, olśni mnie nagle i niespodziewanie.


wtorek, 2 stycznia 2018

Witajcie w Nowym Roku!

Życzę Wam szczęścia i samych dobrych chwil, a sobie życzę, bym umiała brać "na klatę" to, co mi życie przynosi. Amen!


wtorek, 3 października 2017

Gdybym...

podejmowała w życiu mądrzejsze wybory to teraz prawdopodobnie byłabym panią nauczycielką mianowaną i nie musiałabym się martwić o pracę, bo bym miała ciepłą posadkę i wyrąbane na wszystko. No, ale wyszło jak wyszło i teraz błąkam się po świecie, szukajac swego miejsca.

wtorek, 19 września 2017

Chora

Zapalenie zatok - nie lubię :(. Najgorzej jest jak się schylam lub kręcę głową, boli jak 150. W pracy próbuję oszczędzać głos, ale różnie mi to wychodzi. Jutro się nie odezwę, promise!

czwartek, 14 września 2017

Zapominalski Pawełek

P: - Proszę pani, siku!
Ja: - Chodź, zaprowadzę cię.
Weszliśmy do łazienki. Młody zobaczył inne dzieci, trochę się pokręcił i sygnalizuje gotowość powrotu do klasy.
Ja: - Pawełku, a zrobiłeś siku?
P: - Zapomniałem... :D

środa, 13 września 2017

O dzieciach...

Mam w grupie dwóch 3-latków. Każdy z nich sympatyczny, w miarę kumaty i da się lubić. Przy stoliku siedzą razem w zgodzie, ale podczas zabawy tworzą mieszankę wybuchową i tłuką się ile wlezie. Skąd w dzieciach tyle zawziętości?
*
Urocza 5-latka imieniem Zosia schowała się w kąciku i przybrała pozycję jaką przyjmują muzułmanie podczas modlitwy. Podeszłam i zapytałam, co się stało. Odpowiedź była krótka i zwięzła: "Jestem zła!". Pobyła tak sobie jeszcze trochę, po czym wróciła do zabawy z właściwym sobie uśmiechem. Mistrzyni panowania nad sobą!


sobota, 9 września 2017

Dzień dobry...

Po raz pierwszy od baaardzoooo dawna doświadczyłam w miejscu pracy totalnego, hmm, lekceważenia. A było to tak...przyszła do nas pewna osoba, aby przekazać info od szefostwa. I o ile z moją koleżanką się przywitała, o tyle do mnie zwróciła się totalnie bezosobowo, co brzmiało mniej więcej tak: (ani cześć, ani pocałuj w mnie w nos) O 11:00 trzeba pójść do sali nr 16.
Gdyby nie fakt, że ta istota stała blisko mnie, to w życiu bym się nie domyśliała, że to ja mam pójść do wspomnianej sali. Może jakaś dziwna jestem, ale przyzwyczaiłam się, że ludzie, mówiąc do mnie, zaczynają wypowiedź od form typu: "Dzień dobry" lub "cześć", po czym kontynuują przekaz. I ja też tak czynię, zwracając się do innych, a często nawet się przy tym uśmiecham! A gdy czekam gdzieś w kolejce i wchodzi ktoś, kto mówi "dzień dobry", zawsze odpowiadam, żeby tej osobie było miło. Zdarza się, że robię to jako jedyna. Mało tego, często mówię też "dzień dobry", gdy wsiadam do windy. Nie wiem jakie są zasady "bon-ton" odnośnie podróżowania tym pionowym środkiem lokomocji, ale kiedyś ktoś wsiadł pozdrawiając mnie i to mi się szalenie spodobało. Ale spokojnie, nie jestem taka doskonała (he, he)... Jest jeden człowiek, który nigdy nie usłyszy ode mnie "dzień dobry" ani nie uświadczy mego grzecznościowego ukłonu. I to jedyny przypadek, gdzie szczytem moich uprzejmości jest przejście bez słowa, jeśli spotkam tego ktosia na ulicy. Dla jasności, nie życzę źle temu człowiekowi (nikomu nie życzę źle!), ale nie mam zamiaru silić się na udawaną grzeczność. No, chyba, że stykamy się w sytuacjach oficjalnych, wówczas przydaje się mój talent aktorski i niechęć chowam pod maską wystudiowanej uprzejmości.
Reasumując, odrobina kultury jeszcze nikogo nie zabiła. :)



czwartek, 7 września 2017

System motywacyjny

"Jak nie przestaniesz płakać to oddam cię do domu dziecku!" i chwilę potem "Przestań beczeć, bo zadzwonię na policję!" - tak oto rodzic uciszał płaczącego potomka...

wtorek, 5 września 2017

O nowej pracy

Wdrażam się w nowe obowiązki, przyglądam się małym ludziom, którymi się opiekuję i próbuję jakoś się odnaleźć w nowej sytuacji. Ale jestem szczęśliwa, bo atmosfera jest dobra i nie muszę znosić humorków i fochów szefostwa. Staram się jak najlepiej wykonywać swoje obowiązki i nikt się mnie nie czepia. Doświadczam dużo wyrozumiałości i wsparcia, a to dodaje skrzydeł. Trochę ciężko mi przychodzi wczesne wstawanie, ale się przyzwyczaję.


sobota, 2 września 2017

O fb

Jestem zmęczona facebookiem.  Konta, póki co, nie usunę, bo jednak ułatwia mi kontakt ze światem, ale mam potrzebę zrewidowania i ograniczenia mojej obecności tam. Fb to straszny czaso-pożeracz, który w dodatku mnie ogłupia, bo coraz więcej tam idiotyzmów i bezwartościowych treści. Nie mówiąc już o wszechobecnym chamstwie, na które nie ma lekarstwa. Cieszę się bardzo, że większość moich znajomych trzyma fason i sensownie prowadzi swoje profile, ale jak widzę kogoś, kto okrasza swoje fote profilowe psim pyskiem i uszami to mi się nóż w kieszeni otwiera. Ludzie, szanujmy się!




czwartek, 17 sierpnia 2017

"Jeden z dziesięciu" wersja NFZ

Pan Zet ma złamaną nogę. Wybraliśmy się do poradni ortopedycznej, ale odpadliśmy w eliminacjach. W poradni tej obowiązuje limit jeśli chodzi o skierowania z SOR lub z napisem "Pilne" -  tylko 10 osób na dzień z takim papierkiem załapie się na wizytę. Stałam w kolejce do rejestracji ok. 50 minut i byłam chyba 5, gdy nagle z okienka rozległ się komunikat, że już zarejestrowano 10 pacjentów i koniec zapisów na dziś. Kocham NFZ... Dzięki niemu musiałam bardzo wcześnie wstać, zapakować "połamańca" do auta, przejechać na drugi kraniec miasta i dupa. Daremne żale, próżny trud...
Alternatywy to wizyta prywatna u jakiegoś lekarza lub oczekiwanie kilkumiesięczne na wizytę w innej przychodni. Spoko, jesteśmy młodzi i mobilni więc nie ma wielkiej tragedii, że się nie zarejestrowaliśmy. Ale co mają powiedzieć osoby starsze, samotne lub mieszkające poza miastem , w ktorym jest ta nieszczęsna przychodnia? To jest straszne!
Limity dotyczą też innych badań. Na badanie eeg czekaliśmy miesiąc, chociaż za każdym razem, gdy tam przychodziliśmy, w poczekalni nie było żywego ducha. Za to na drzwiach wielki napis informujący, że mają limit pacjentów narzucony przez NFZ. Tomografia w trybie pilnym? Mieliśmy czekać trzy miesiące... Wydzwoniłam taką pracownię na moim terenie i dało się załatwić badanie po kilku dniach. Gdybyśmy się zdecydowali na wycieczkę do Lublina, to badanie byłoby za dwa dni. Przy czym do Lublina mamy jakieś 360 km...
Szanuję pracę pielęgniarek, ale mogłyby być mniej opryskliwe, bo nie daj Boże o coś je zapytać... My zapytaliśmy o to jak trafić do poradni ortopedycznej, a ta oburzona, że nie wiemy łaskawie nam udzieliła informacji, ale takim tonem jakbyśmy mieli po 7 lat i robili sobie z niej jaja.
Za to z miłym i życzliwym podejściem spotkaliśmy się w innej przychodni. Lekarz specjalista przyjmował na piętrze, wiodły tam strome schody po których mój "połamaniec" nie był w stanie wejść. Zapytatałam kogoś z personelu o windę. Brak takiej w budynku. Zonk. Ale miła pani załatwiła sprawę z paniami w rejestracji, kazano nam czekać i gdy nasza lekarka się zjawiła, przyjęła nas w jednym z gabinetów na parterze. To było fajne, tym bardziej, że nie musieliśmy czekać w kolejce tylko poszliśmy na "pierwszy ogień".
W ostatnim czasie mam sporo kontaktu ze służbą zdrowia i widzę, że trzeba mieć mocne nerwy, aby to przetrwać. Ktoś zapyta, gdzie ja się chowałam, że tego nie wiedziałam... No to odpowiem - na prowincji, gdzie był jeden ośrodek zdrowia, a w nim jeden lekarz i do niego jedna kolejka. Doktor znał pacjentów, oni znali jego i mu ufali (serio!). Gdy konieczny był pobyt w szpitalu, trafiało się do pobliskieg szpitala powiatwego. Specjaliści przyjmowali w miejscowej przychodni i było ok. Z dojazdem nie było problemu, bo był autobus. Ale wszystko się zmieniło! "Nasz" lekarz poszedł na emeryturę, nastał drugi, który obsługuje trzy ośrodki. Szpital powiatowy zlikwidowany. Do najbliższego mamy ok. 60 km. Nie daj Boże sytuacji, w której potrzebna karetka, bo będą jechać z sąsiedniego województwa (serio!). W mojej rodzinnej wiosce nie ma już nawet autobusu!
Pani Boże, proszę Cię o zdrowie...





 

środa, 9 sierpnia 2017

Mama - bohaterka codzienności

Przygotowuje sie na przyjęcie utrudzonych "pielgrzymowiczek". Sprzątanie ogarnięte (no, prawie), dziś zamierzam coś ugotować i może upiec, co by mieć czym gości nakarmić. W powietrzu czuć już jesień i w końcu pogoda sprzyja mojemu dobremu samopoczuciu, jest ciepło, ale nie upalnie i to mi się podoba. Powoli myślę też o pakowaniu i powrocie do domu. O pracy jeszcze nie myślę, ale chyba powinnam. Znów trzeba będzie rano wstawać, poznawać zasady panujące w firmie, "wyczuć" ludzi i ogarnąć się na tyle, by wejść w nowe obowiązki. Największa trudność to to, że zacznę przygodę z branżą zupełnie nową i z moim zdaniem nikt się nie będzie liczył, bom totalnie w temacie "zielona". Plusy są takie, że będę miała wolne weekendy i nie będzie nadgodzin. No i będę mieszkać w domu rodzinnym, a że mam starszych rodziców to im popomagam w czym będzie trzeba, choć przyznaję, że radzą sobie świetnie. Zawsze mnie wzrusza postawa mojej mamy, która patrzyła jak jej potomstwo opuszcza gniazdo i powtarzała, że dzieci nie wychowuje się dla siebie... Tak, moja mama jest hardkorem. Kocham ją strasznie! A najbardziej za to, że jest :). Moja mama nie rozczulała się nad nami jakoś specjalnie, nie panikowała jak ktoś sobie np. skręcił nogę czy zachorował, nie rozpaczała, ale ZAWSZE podejmowała konkretne kroki, żeby pomóc jak tylko mogła. I czyniła to skutecznie :). Podziwiam moją mamę, bo życie jej nie rozpieszczało, a ona zawsze trzymała się Pana Boga i dawała sobie radę. Jest tak do tej pory. Lubię patrzeć jak mama codziennie wieczorem odmawia różaniec albo jak zatrzymuje się przy przydrożnym krzyżu, by "porozmawiać" z Panem Bogiem o tym, co jej na sercu leży. Mama nie jest dewotką ani nie nawraca nikogo na siłę, często się czymś martwi (przy tak licznej rodzinie jak nasza to normalne), ale nigdy nie narzeka. Podziwiam moją mamę i za to, że zawsze ładnie wygląda (Boże, chciałabym mieć jej sylwetkę) i dba o siebie. Jest też piękna wewnętrznie, a zmarszczki tylko dodają jej uroku. Często się z mamą nie zgadzam (mam charakterek tatusia), potrafię ją nieźle wkurzyć (nigdy celowo), ale mama jest jedyną osobą na świecie, która potrafi postawić mnie (i moich braci i siostrę też)  do pionu. Taka jest :). To nie jakaś zacofana babuleńka z zabitej dechami dziury, ale kobieta, która bierze życie jakie jest i kocha swoje dzieci, wnuki i prawnuki takimi, jakie są. Dobrze, że mój tata wpadł na pomysł, aby się z nią ożenić :). 
Kocham moją Irenkę bardzo! Moja mama, moja bohaterka!

sobota, 5 sierpnia 2017

ślubnie

Córka sąsiadów wyszła dziś za mąż. Nie znam jej, ale nie przeszkadzało mi to tkwić pod drzwiami i przez wizjer obserwować sytuację na klatce schodowej. W sumie...standard. Rodzina się kręciła w tę i we w tę, facet z akordeon "cisnął" okolicznościowe kawałki, matka panna młodej biegała i wszystkimi dyrygowała... I dotarło do mnie, że mój stan stac cywilny też ulegnie zmianie na wiosnę. Jeszcze tego nie czuję. Póki co, czekam na wizytę u lekarza i rozstrzygnięcie... (Spokojnie, ze mną wszystko ok, chodzi o najbliższą mi osobę).  Najtrudniejsze jest czekanie na wynik i towarzysząca temu niepewność. Wiele osób prosiłam o modlitwę w tej intencji i czuję, że to właśnie modlitwa mnie/nas podtrzymuje. Jestem za nią bardzo wdzięczna, jak również za wszystkie słowa otuchy i wsparcia. Nie powiedziałam jednak o problemie mojej przyjaciółce... bo się wstydziłam przyznać, że znowu mam problemy i ciągle pod górkę. Nie umiałam jej napisać dlaczego nie ustaliliśmy jeszcze ostatecznej daty ślubu... Kiepsko się z tym czuję, ale jak już wszystko się wyjaśni to na pewno jej powiem...

środa, 26 lipca 2017

Awaria, której nie było

Żaden samochód nie był mi straszny... do dzisiaj! Wybraliśmy się do pewnej instytucji, by załawić to i owo. Nie było gdzie zaparkować więc ustawiłam auto wzdłuż samochodów na parkingu z nastawieniem, że jak trzeba będzie kogoś wypuścić to odjadę i już. Narzeczony poszedł, ja sobie czekałam. Widzę, że ktoś będzie odjeżdżać więc przekręcam kluczyk w stacyjce i...NIC! Kontrolki się świecą, silnik ani drgnie. Szybka ocena sytuacji i zwalniam ręczny, żeby zjechać trochę (parking spadzisty). Udało się. Raz, drugi taka akcja, przeplatana usilnymi probami uruchomienia silnika, i klęska. Auto padło. Próbowałam je nawet sama pchać (ku uciesze pana z budki, wpuszczającego na teren posesji pojazdy uprzywilejowane), ale nic to nie dało. W końcu mój samochód zablokował drogę dojazdową do jednego z sąsiednich budynków. "Nosz, ku*wa jasna" - myślę sobie brzydko, coraz bardziej zestresowana. Nagle z tej drogi wyjeżdża auto. Podchodzę do kierowcy i zrozpaczona oznajmiam, że przepraszam, ale nie jestem w stanie uruchomić samochodu. Kierowca wychodzi, za nim jego żona. Pchamy wspólnie mój wehikuł. Sukces, droga przejezdna. Dziekuję i przepraszam, małżeństwo odjeżdża. Piszę rozpaczliwe smsy do narzeczonego, który w końcu wyłania się z gąszcza budynków i budyneczków. Moje wiadomości podsumowuje krótko: "Fujara", po czym siada za kierownicę i odpala...jak gdyby nigdy nic. "Nosz, ku*wa jasna, jak to?" - to jedyne pytanie, które udaje mi się wyartykułować. Odpowiedź banalna, że przecież w tym konkretnym aucie, po dłuższym postoju, trzeba najpierw pilotem zamknąć i otworzyć drzwi, a potem wcisnąć sprzęgło i uruchomić silnik. Super, szkoda tylko, że NIKT MI TEGO NIE POWIEDZIAŁ!!! 
Emocje opadły, teraz ta sytuacja mnie śmieszy, choć poczucie bezradności na parkingu było straszne.
No, ale przynajmniej  mam o czym pisać :)...