poniedziałek, 16 maja 2016
piątek, 13 maja 2016
Na rozdrożu
Coś się kończy, coś się zaczyna...
Zmiany są potrzebne, a ja chyba właśnie do nich dorastam, chociaż lekko nie jest. Jeśli zdobędę się na odwagę i odejdę, to nie chcę oglądać się za siebie.
Ufam, że przez kilka minionych lat "wycisnęłam" z życia (w tym konkretnym miejscu), wszystko, co wycisnąć się dało, że nie zmarnowałam żadnej szansy, że nie przzegapiłam żadnej okazji do uczenia się, że nikogo skrzywdziłam i, co chyba najważniejsze, że osiągnęłam wszystko, co osiągnąć się dało.
Zmiany są potrzebne, a ja chyba właśnie do nich dorastam, chociaż lekko nie jest. Jeśli zdobędę się na odwagę i odejdę, to nie chcę oglądać się za siebie.
Ufam, że przez kilka minionych lat "wycisnęłam" z życia (w tym konkretnym miejscu), wszystko, co wycisnąć się dało, że nie zmarnowałam żadnej szansy, że nie przzegapiłam żadnej okazji do uczenia się, że nikogo skrzywdziłam i, co chyba najważniejsze, że osiągnęłam wszystko, co osiągnąć się dało.
czwartek, 12 maja 2016
Kalendarium
1 marca - 8 lat od rozpoczęcia pracy
15 maja - 4 urodziny tego bloga
23 maja - 23 lata od mojej Pierwszej Komunii
3 czerwca - 10 lat od mojego powrotu
28 czerwca - 4 lata od obrony pracy magisterskiej
6 lipca - 2 lata z panem Zet
22 lipca - 2 lata przygody ze sztuką
25 lipca - 4 urodziny "Małolaty"
11 grudnia - 32 lata "na tym łez padole"
21 grudnia - 14 lat za kierownicą
15 maja - 4 urodziny tego bloga
23 maja - 23 lata od mojej Pierwszej Komunii
3 czerwca - 10 lat od mojego powrotu
28 czerwca - 4 lata od obrony pracy magisterskiej
6 lipca - 2 lata z panem Zet
22 lipca - 2 lata przygody ze sztuką
25 lipca - 4 urodziny "Małolaty"
11 grudnia - 32 lata "na tym łez padole"
21 grudnia - 14 lat za kierownicą
czwartek, 5 maja 2016
Nie
Niesprawiedliwość jest...niesprawiedliwa!
Niefajnie być ofiarą niesprawiedliwości, a ja się nią czuję!!!
Brak asertywności jest do d....!
Nieumiejętność zrobienia porządnej awantury, zamiast sarkastycznych uwag, milczenia i skrywania bólu, też jest kijowa. Nawet nie umiem porozmawiać, tylko się zadręczam.
Ostatnio wszystko mi idzie jak po grudzie.
Majówka miała być TAAAAKAAAA fajna, ale nic z tego nie wyszło. Dobrze, że to wcześniej przeczułam i zrezygnowałam z wolnego dnia. Dobrze czasem posłuchać intuicji...
Ale zawiodłam się jeszcze w jednej sprawie. I nie potrafię się z tym pogodzić. Żałuję, że wcześniej nie wiedziałam, bo wszystko mogłoby potoczyć się inaczej. Konkluzja - z mamunią się nie wygra, nie ma szans. I ciul! Smutne, lecz prawdziwe.
Nic mnie nie cieszy. To przejściowe, ale cięzko mi.
I jeszcze jedna zmiana - proboszcz odchodzi. Czas najwyższy, ale żal, że w niemiłej atmosferze, i że nie decyzją biskupa, lecz na własną prośbę.
Chciałam się napić czegoś %, mam to i owo w barku, ale dostać się do tego nie mogę, bo zgubiłam klucz. Jak szaleć, to szaleć, he, he.
A z lustra znów patrzy na mnie opasłe babsko, z podwójnym podbródkiem, podgrążonymi oczami i siwymi włosami przykrytymi czekoladową farbą.
Niefajnie być ofiarą niesprawiedliwości, a ja się nią czuję!!!
Brak asertywności jest do d....!
Nieumiejętność zrobienia porządnej awantury, zamiast sarkastycznych uwag, milczenia i skrywania bólu, też jest kijowa. Nawet nie umiem porozmawiać, tylko się zadręczam.
Ostatnio wszystko mi idzie jak po grudzie.
Majówka miała być TAAAAKAAAA fajna, ale nic z tego nie wyszło. Dobrze, że to wcześniej przeczułam i zrezygnowałam z wolnego dnia. Dobrze czasem posłuchać intuicji...
Ale zawiodłam się jeszcze w jednej sprawie. I nie potrafię się z tym pogodzić. Żałuję, że wcześniej nie wiedziałam, bo wszystko mogłoby potoczyć się inaczej. Konkluzja - z mamunią się nie wygra, nie ma szans. I ciul! Smutne, lecz prawdziwe.
Nic mnie nie cieszy. To przejściowe, ale cięzko mi.
I jeszcze jedna zmiana - proboszcz odchodzi. Czas najwyższy, ale żal, że w niemiłej atmosferze, i że nie decyzją biskupa, lecz na własną prośbę.
Chciałam się napić czegoś %, mam to i owo w barku, ale dostać się do tego nie mogę, bo zgubiłam klucz. Jak szaleć, to szaleć, he, he.
A z lustra znów patrzy na mnie opasłe babsko, z podwójnym podbródkiem, podgrążonymi oczami i siwymi włosami przykrytymi czekoladową farbą.
piątek, 29 kwietnia 2016
I like it
Lubię muzykę. Lubię jeździć samochodem z radiem na full. Lubię się obijać, lubię kroniki kryminalne i "Wysokie obcasy". Lubię "Arkę" ( katolicka gazeta ). Nudzi mnie "Miłujcie się!". Używam słowa na "k" częściej niż bym chciała, zdarzają się też inne wulgaryzmy. Łatwiej mi komunikać się przez pisanie niż rozmowę. Jestem pamiętliwa. Jestem uparta. Szybko się złoszczę, jeszcze szybciej wzruszam. Jestem bałaganiarą, choć, paradokslanie, lubię porządkować przestrzeń wokół mnie. Zaopatruję się w lumpeksach. Mam kota. Nie jem rosołu, chyba, że sytuacja mnie do tego zmusi. Mam silną słabość do drewnianych szkatułek, oryginalnych notesów/zeszytów i przypinek. Cieszy mnie kwitnący sad i to, że cebula, którą posadziłam, już jest widoczna, i że zimowy czosnek ładnie wybujał. Uwielbiam pierogi.
sobota, 9 kwietnia 2016
sobota, 19 marca 2016
Potrzebna pomoc
W okolicy tragiczne wydarzenia. Motocyklista zginął prowadząc swoją maszynę, a wielodzietna rodzina straciła wszystko wskutek pożaru. Potrzebują dosłownie wszystkiego, jeżeli ktoś z Was chciałby pomóc, proszę o kontakt: martuha84@gmail.com, udzielę wszystkich informacji. Takie sytuacje pokazują ile jeszcze jest człowieka w człowieku i jednocześnie skłaniają do refleksji, co jest w życiu najważniejsze.
A co u mnie?
Dzień prac domowych to miła odmiana po długodystsansowym ogarnianiu spraw zawodowych. Bezskutecznie próbuję znaleźć inną pracę i zastanawiam się czy kiedykolwiek się uda.
Mam już stały dostęp w domu do internetu bez limitu. Jestem głęboko rozczarowana sytuacją, która sprawiła, że musiałam zerwać współpracę z dotychczasowym operatorem. A korzystałam z jego usług od 10 lat...
I jeszcze...
...nie przygotowałam kartek świątecznych.
...nie wiem czy święta spędzę w domu czy u Pana Zet.
... nie wiem co zrobić ze starym autem.
A co u mnie?
Dzień prac domowych to miła odmiana po długodystsansowym ogarnianiu spraw zawodowych. Bezskutecznie próbuję znaleźć inną pracę i zastanawiam się czy kiedykolwiek się uda.
Mam już stały dostęp w domu do internetu bez limitu. Jestem głęboko rozczarowana sytuacją, która sprawiła, że musiałam zerwać współpracę z dotychczasowym operatorem. A korzystałam z jego usług od 10 lat...
I jeszcze...
...nie przygotowałam kartek świątecznych.
...nie wiem czy święta spędzę w domu czy u Pana Zet.
... nie wiem co zrobić ze starym autem.
niedziela, 13 marca 2016
Męskie niespodzianki
Intensywny czas, bardzo!
Dużo wyjazdów, spotkań, rozmów. I mnóstwo stresów w firmie.
Mały "psikus" ze strony znajomego ks. Poszłam na Mszę, wszystko było ok do chwili ogłoszeń duszpasterskich. Ich treść mnie rozbawiła i zaczęłam się śmiać. Ale ostatnie zdanie zmroziło mi krew w żyłach...ks poprosił z ambony, abym podeszła do zakrystii. O, wow! Ekhm, zamurowało mnie i zaczęłam żałować, że się "brechtałam". Poszłam jednak, a ks zaprosił mnie do kancelarii. No, jeszcze lepiej - myślę sobie, "opr" mnie nie minie. Usiedliśmy i dowiedziałam się o co chodzi, nie była to reprymenda ;) ( ufff! ). Ksiądz miał prośbę! Było to w zadanie, które nie sprawiło mi trudności więc się zgodziłam. Wyszło dobrze. Po jakimś czasie poszłam znowu na Mszę i ...znowu spadłam z ambony! Tym razem kapłan skierował serdeczne podziękowania w moją stronę! Zamurowało mnie, zupełnie się tego nie spodziewałam. Było mi bardzo miło, wręcz się wzruszyłam! Radość tym większa, że zaangażowałam się zupełnie BEZINTERESOWNIE ( jak zwykle, z resztą ;) ). Każdy, kto ma w sobie ten "gen społecznika, wie co mam na myśli ;)
Wielka niespodzianka na Dzień Kobiet. Przyszedł do mnie do pracy pan z kwiaciarni i powiedział, że ma dla mnie kwiaty. Nie wierzyłam, że są dla mnie, śmiałam się, ale ostatecznie przyjęłam, a co! Winowajcą okazał się Pan Zet <3 :)
Dużo wyjazdów, spotkań, rozmów. I mnóstwo stresów w firmie.
Mały "psikus" ze strony znajomego ks. Poszłam na Mszę, wszystko było ok do chwili ogłoszeń duszpasterskich. Ich treść mnie rozbawiła i zaczęłam się śmiać. Ale ostatnie zdanie zmroziło mi krew w żyłach...ks poprosił z ambony, abym podeszła do zakrystii. O, wow! Ekhm, zamurowało mnie i zaczęłam żałować, że się "brechtałam". Poszłam jednak, a ks zaprosił mnie do kancelarii. No, jeszcze lepiej - myślę sobie, "opr" mnie nie minie. Usiedliśmy i dowiedziałam się o co chodzi, nie była to reprymenda ;) ( ufff! ). Ksiądz miał prośbę! Było to w zadanie, które nie sprawiło mi trudności więc się zgodziłam. Wyszło dobrze. Po jakimś czasie poszłam znowu na Mszę i ...znowu spadłam z ambony! Tym razem kapłan skierował serdeczne podziękowania w moją stronę! Zamurowało mnie, zupełnie się tego nie spodziewałam. Było mi bardzo miło, wręcz się wzruszyłam! Radość tym większa, że zaangażowałam się zupełnie BEZINTERESOWNIE ( jak zwykle, z resztą ;) ). Każdy, kto ma w sobie ten "gen społecznika, wie co mam na myśli ;)
Wielka niespodzianka na Dzień Kobiet. Przyszedł do mnie do pracy pan z kwiaciarni i powiedział, że ma dla mnie kwiaty. Nie wierzyłam, że są dla mnie, śmiałam się, ale ostatecznie przyjęłam, a co! Winowajcą okazał się Pan Zet <3 :)
Tego samego dnia wybrałam się na koncert Anity Lipnickiej. Anita jest cudna! Kupiłam płytę, słucham w samochodzie nieustannie. Polecam wszystkim serdecznie! Jak tylko będę miała okazję, pójdę na występ Lipnickiej raz jeszcze :).
A poniżej rąsia małoletniej krewniaczki - nasze wspólne dzieło ;) Urocze, prawda :D ?
piątek, 26 lutego 2016
Trudno(ści)
To nie był mój tydzień. Stacjonarnego Internetu nadal nie mam. Poza tym wiele innych, trudniejszych spraw. Najgorsze było chwilowe poczucie pustki i jalowosci mojej egzystencji. Weekend bez Zibiego, a miało być tak pięknie, no i mieliśmy szukać innego dostawcy Internetu dla mnie. Jutro kino, w niedzielę ważne spotkanie. Wypadałoby jeszcze posprzątać, ale po co, skoro i tak szybko pogrąże się w twórczym nieladzie :-) Czekam na kasę za pewne zlecenie, które wykonałam 3 tygodnie temu. Ciekawe czy się doczekam.... jestem padnieta, ale nie senna. Dziwne uczucie. Odliczam do urlopu. Słucham konferencji o wierze, niektore są dziwne, ale nie brakuje i wartościowych treści.
niedziela, 21 lutego 2016
Sen
Chyba mam coś z głową - śniło mi się, że była wojna i wraz z kilkoma osobami chowaliśmy się przed Niemcami. A oni uskutecznili nocną łapankę i wkroczyli do budynku, co przewidziała któraś z towarzyszących mi osób. Straszne było poczucie bezsilności i strach, które czułam biegając i szukając kryjówki. W końcu postanowiłam ukryć się w łóżku, ale już nie pamiętam czy kazałam się obłożyć pościelą leżąc na łóżku czy w nim, tj. w skrzyni, w której zazwyczaj przechowuje się poduszki i kołdry. I kamuflaż chyba się udał, bo pamiętam, że potem obserwowałam jak "Gebelsiki" wyprowadzają z domu kilku mężczyzn, ale sama nie byłam pojmana. Obudziłam się zlana potem i od razu podziękowałam Bogu, że żyję w czasie pokoju.
czwartek, 11 lutego 2016
Techniczna irytacja w kolorze pomarańczowym
Od tygodnia elektronika robi mnie w konia. Dopada i zaskakuje najgorzej jak się da.
O1. Energetykaa robiła coś z prądem w mojej miejscowości. Wychodząc z domu, nie wyciągnęłam wtyczek z gniazdek. Po powrocie stwierdziłam, że mam spalony livebox, ładowarkę od tableta i zasilacze od tv oraz od telefonu stacjonarnego. Można się ubiegać o odszkodowanie??
2. Od poniedziałku nie mam Internetu! Udałam się ze spalonym liveboksem do pomarańczowego salonu firmowego i okazało się, że nie wymienia mi urzadzenia, bo wg ich danych nie mam aktywnych usług!!!!!!!!! Innymi słowy dostaję faktury, opłacam je regularnie, korzystam z Internetu,a wg operatora nie ma mnie w systemie!!!! Ile się musiałam nagadać, żeby uwierzyli... pomijam fakt, że BOK kazało mi zabrać do salonu samo urządzenie z zasilaczem, a na miejscu się okazało, że muszę oddać cały zestaw. Czas, paliwo, dzień zmarnowane. Dziewczyny w salonie SUPER CIERPLIWE, mistrzynie po prostu. Ci z telefonicznej obsługi nie wiedzą, co mówią!!!!
3. Spędziłam w salonie firmowym 3 godziny, żeby wyprostować, co się da i wyjaśnić. Zawarłam nową umowę i wreszcie oddałam spalony sprzęt. Chciałam oddać go już w poniedziałek, ale nie mogłam, bo... nie było mnie w systemie!!!!! Wróciłam do domu sfrustrowana i nieszczesliwa.
4. Po ciężkim dniu wybrałam się z z Młodym do kina. Przejechaliśmy 30 km, kupiliśmy bilety, wsiedliśmy na fotelach i po 15 minutach wyszedł pan, który powiedział, że NIE OBEJrZYMy filmu, bo.... skończyły im się klucze czy coś. Wyjścia były różne. Stanęło na tym, że obejrzymy polski film o corkach krowach, bo tylko ten mogli puścić. Szału nie było, duży nie urwało. Polskie filmy są dziwne. A my tylko chcieliśmy obejrzeć Alvina i wiewiórki....
5. Obudziłam się dziś z bólem głowy, a przede mną ciężki dzień....
6. Mój stacjonarny komputer wariuje o czym właśnie poinformował mnie biały komunikat na czarnym tle.
O1. Energetykaa robiła coś z prądem w mojej miejscowości. Wychodząc z domu, nie wyciągnęłam wtyczek z gniazdek. Po powrocie stwierdziłam, że mam spalony livebox, ładowarkę od tableta i zasilacze od tv oraz od telefonu stacjonarnego. Można się ubiegać o odszkodowanie??
2. Od poniedziałku nie mam Internetu! Udałam się ze spalonym liveboksem do pomarańczowego salonu firmowego i okazało się, że nie wymienia mi urzadzenia, bo wg ich danych nie mam aktywnych usług!!!!!!!!! Innymi słowy dostaję faktury, opłacam je regularnie, korzystam z Internetu,a wg operatora nie ma mnie w systemie!!!! Ile się musiałam nagadać, żeby uwierzyli... pomijam fakt, że BOK kazało mi zabrać do salonu samo urządzenie z zasilaczem, a na miejscu się okazało, że muszę oddać cały zestaw. Czas, paliwo, dzień zmarnowane. Dziewczyny w salonie SUPER CIERPLIWE, mistrzynie po prostu. Ci z telefonicznej obsługi nie wiedzą, co mówią!!!!
3. Spędziłam w salonie firmowym 3 godziny, żeby wyprostować, co się da i wyjaśnić. Zawarłam nową umowę i wreszcie oddałam spalony sprzęt. Chciałam oddać go już w poniedziałek, ale nie mogłam, bo... nie było mnie w systemie!!!!! Wróciłam do domu sfrustrowana i nieszczesliwa.
4. Po ciężkim dniu wybrałam się z z Młodym do kina. Przejechaliśmy 30 km, kupiliśmy bilety, wsiedliśmy na fotelach i po 15 minutach wyszedł pan, który powiedział, że NIE OBEJrZYMy filmu, bo.... skończyły im się klucze czy coś. Wyjścia były różne. Stanęło na tym, że obejrzymy polski film o corkach krowach, bo tylko ten mogli puścić. Szału nie było, duży nie urwało. Polskie filmy są dziwne. A my tylko chcieliśmy obejrzeć Alvina i wiewiórki....
5. Obudziłam się dziś z bólem głowy, a przede mną ciężki dzień....
6. Mój stacjonarny komputer wariuje o czym właśnie poinformował mnie biały komunikat na czarnym tle.
czwartek, 4 lutego 2016
Czytanie
Znowu czytam. Na półce przy łóżku kilka książek związanych z wiarą, Karmelem, emocjami, brewiarz, Pismo św., poezje Kofty oraz powieść fantasy -takie "me gusta". Czytam wybiórczo, jestem leniwa i wybredna. Czasem sięgam po książki naukowe lub podręczniki ze studiów. "Wciągając" obiadu czytuję "Z życia wzięte". czyli lekkostrawną papkę,, która zapewnia rozryweczkę na chwileczkę. Inne gazety, po które sięgam to dwa lokalne tygodniki i katolicka "Nasza Arka".
Przy śniadaniu i kolacji nie czytam. Przemawiam wtedy ludzkim głosem i rozmawiam z Mamą. O tym, co opisałam w poprzedni wpisie też Jej opowiedziałam. Poczułam ulgę, choć niesmak pozostał.
wtorek, 2 lutego 2016
Powtórka z rozrywki, czyli "opr"
Zastanawiające... Dawno temu, po kilku miesiącach znajomości, ktoś mnie wziął na bok i "sypnął "prosto w twarz wszystko, co mu się we mnie i w moim postępowaniu nie podoba, łącznie z tym, że mam głupkowaty uśmiech, jestem nieprzejrzysta, bo nie mówię, co czuję i takie tam. I jeszcze, że wychodzę poza to, co mi wolno. No, przepłakałam wtedy wiele nocy, czułam jakby się mój świat zawalił i wszystko straciło sens. Najsmutniejsze było przypisanie mi złych intencji i totalny brak zrozumienia! Dużo mnie kosztowało, żeby się pozbierać, ale się udało, choć nadal nie potrafię o tym zapomnieć. Kontaktu nie mamy od dawna i nie chciałabym mieć go ponownie. Po wielu latach przytrafia mi się podobna "akcja"! Jest nawet fizyczne i trochę psychologiczne podobieństwo między tymi osobami... Ale ja jestem inna! Niesprawiedliwość i krytyka bolą, poziom niezrozumienia ten sam, ale już nie płaczę! Jestem rozgniewana i zasmucona jednocześnie. Ale jest moc, nie histeryzuję już, że wszystko straciło sens, poprzednie doświadczenie ( i wiele innych przejść ) mnie wzmocniły, choć pozostaje niesmak, że takie coś w ogóle mi się przytrafiło. Hmm, dużo myśli krąży mi po głowie, nie umiem ich ubrać w słowa i połączyć w sensowny wpis. Nie chce mi się patrzeć na tę osobę, rozmawiać, przebywać z nią... A może... może atmosfera się teraz poprawi? Może będzie nam łatwiej? Może dzięki temu czegoś się nauczymy o sobie i o innych? A może rzucę to wszystko i pojadę liczyć pingwiny na Magadaskarze :)?
czwartek, 28 stycznia 2016
Tryb "SZWĘDACZ"
Może o tym, pisałam, a może nie... włącza mi się tryb "SZWĘDACZ", co oznacza, że czuję zew, by gdzieś pojechać, pooddychać innym powietrzem, przebywać z innymi ludźmi, trochę pomyśleć, odetchnąć... Ten weekend będzie wyjazdowy. Jutro ruszam, a że trasa dość daleka, mam nadzieję, że bezpiecznie pojadę i wrócę. A potem, potem chciałabym pojechać na "pustynię", szukam jakiegoś miejsca, może klasztoru, gdzie można pojechać na weekend, korzystać z kaplicy, może z rozmowy z siostrą.... Brakuje mi czegoś, co pomoże mi podbudować moje życie duchowe, a póki nie mam własnej rodziny, nic nie stoi na przeszkodzie, abym "zniknęła" na chwile. :)
W pracy ostatnio ...specyficznie. Wariuję w gwarze i hałasie, nie potrafię pracować, gdy ktoś ciągle patrzy mi na ręce czy też nie rozumie, że mam taki a nie inny styl pracy i nie będę tego zmieniać. W mojej branży liczy się kreatywność, efektywność i dokładność, a ja się tym wszystkim wykazuję, to o co chodzi? Męczy mnie też robienie afery z niczego, a nieprzejmowanie się tym, co naprawdę stanowi problem. Ale, co nie zabije to wzmocni, pocieszam się, że jeszcze tylko 2 lata i 11 miesięcy i nastanie, mam nadzieję, nowa rzeczywistość :)...
czwartek, 21 stycznia 2016
Wymiana książek - OSTROŻNIE
. "Potrzebuję co najmniej 6 osób w każdym wieku, aby uczestniczyć w książkowej wymianie! Obiecuję, że to jest tego warte. Nie musisz być w Polsce, aby to zrobić, im dalej tym lepiej. Musisz kupić jedną książkę i wysłać ją do jednej osoby, a otrzymasz około 36 książek w zamian. Daj mi znać, jeśli jesteś zainteresowany, wpisując komentarz, a podam Ci szczegóły wymiany --- i nie jest to spam! "
****
Moi Drodzy, z uwagi na fakt, że wokół tej akcji jest zbyt wiele kontrowersji, czuję się zobowiązana, aby przedstawić Wam informacje, jakie pojawiły się w sieci i pozwolić, abyście sami wyrobili sobie opinię odnośnie całego przedsięwzięcia. Potwierdza się stare, chińskie przysłowie, że trzeba z dystansem i ostrożnością podchodzić do tego, co znajdujemy w necie.
KLIK
Emotikon smile
****
Moi Drodzy, z uwagi na fakt, że wokół tej akcji jest zbyt wiele kontrowersji, czuję się zobowiązana, aby przedstawić Wam informacje, jakie pojawiły się w sieci i pozwolić, abyście sami wyrobili sobie opinię odnośnie całego przedsięwzięcia. Potwierdza się stare, chińskie przysłowie, że trzeba z dystansem i ostrożnością podchodzić do tego, co znajdujemy w necie.
KLIK
Emotikon smile
wtorek, 19 stycznia 2016
Oszczędność
Ludzie zaoszczędzili by mnóstwo sił i energii, gdyby przestali udawać lepszych i ważniejszych niż są w rzeczywistości.
Sposób na zamarznięty zamek
Rano był mróz i nie mogłam otworzyć drzwi od strony kierowcy. Zamek zamarzł. Pomogła suszarka do włosów.
poniedziałek, 18 stycznia 2016
Mętlik
Mam mętlik w głowie. Chodzi o asertywność... Warto czy nie warto, skoro ludzie się obrażają, gdy się odmawia albo wyraża swoje zdanie?
I jak się komunikować z innymi, żeby nie tylko słyszeli, ale i rozumieli, co się do nich mówi?
Jak trzymać nerwy na wodzy, gdy coś idzie nie tak, jak by się chciało?
I jeszcze jedno - wyrażać swoje zdanie nawet wtedy, gdy się wie, że i tak zostanie to olane,czy jednak wypowiedzieć się mimo wszystko?
I dlaczego wszystko idzie jak po grudzie, gdy człowiek zaczyna się starać?
I jak się komunikować z innymi, żeby nie tylko słyszeli, ale i rozumieli, co się do nich mówi?
Jak trzymać nerwy na wodzy, gdy coś idzie nie tak, jak by się chciało?
I jeszcze jedno - wyrażać swoje zdanie nawet wtedy, gdy się wie, że i tak zostanie to olane,czy jednak wypowiedzieć się mimo wszystko?
I dlaczego wszystko idzie jak po grudzie, gdy człowiek zaczyna się starać?
czwartek, 14 stycznia 2016
Wadliwa
To nie był mój dzień.. Dziwnym trafem, od początku roku moje wady nieustannie utrudniają mi życia. Uaktywniają się też przywary, z których do tej pory nie zdawałam sobie sprawy. Plus też jest - wczoraj NIE ZJADŁAM pączka, a dziś NIE ZJADŁAM czekoladek, mam więc silną wolę.
środa, 13 stycznia 2016
poniedziałek, 11 stycznia 2016
piątek, 8 stycznia 2016
Toksyna
Przebywanie z toksyczną osobą sprawia, że zaczyna się promieniować radioaktywną energią i środowisko skażone, a ludzie cierpią.
czwartek, 7 stycznia 2016
Nr rejestracyjny
Jakiś czas temu zmieniłam samochód. Od starego różni się wszystkim - kolorem, wielkością, marką, rocznikiem.
Odwiedziła mnie dawno niewidziana przyjaciółka. Wyjechałam po nią na dworzec nowym samochodem, J. rozsiadła się w aucie i mówi:
- Ty masz nowe auto?
- Yhy.
- No, zauważyłam, że masz jakąś inną rejestrację.
*
Słodkie, prawda :)?
Odwiedziła mnie dawno niewidziana przyjaciółka. Wyjechałam po nią na dworzec nowym samochodem, J. rozsiadła się w aucie i mówi:
- Ty masz nowe auto?
- Yhy.
- No, zauważyłam, że masz jakąś inną rejestrację.
*
Słodkie, prawda :)?
niedziela, 3 stycznia 2016
Ładowanie akumulatora by Martuha
Uzyskałam nową sprawność - podłączenie prostownika do akumulatora, gdy auto nie chce odpalić. Aby tego dokonać, potrzebny jest prostownik i źródło prądu - gniazdko lub długi kabel, który sięgnie do gniazdka. Gdy sprzęt już gotowy, trzeba się podpiąć. Z prostownika wychodzą dwa kabelki z żabkami, jeden z nich ( zazwyczaj czerwony ) oznacza plus i podłącza się go do śruby koło plusa na akumulatorze, analogicznie robi się z drugim kablem ( często czarnym ), z tym, że podłącza się go do śruby przy minusie. I gotowe. Trzeba tylko zapamiętać, że gdy prostownik jest podłączony do prądu, żabki nie mogą się zetknąć, bo zacznie iskrzyć. :) I to właściwie tyle, zostawia się taką instalację na jakiś czas, a potem sprawdza czy auto odpala, oczywiście po uprzednim odpięciu prostownika. To tak w wielkim skrócie. Jest jeszcze druga opcja uruchomienia auta z rozładowanym akumulatorem - można się podpiąć za pomocą odpowiedniego kabla do akumulatora w drugim samochodzie. To też przeszłam :)
A dziś, tak profilaktycznie i za radę doświadczonych kierowców, przykryłam maskę samochodu kocem. Prosty zabieg, który nie zaszkodzi, a może pomóc. I jeszcze jedna rzecz odnośnie mrozu - nie zaciągać ręcznego.
A dziś, tak profilaktycznie i za radę doświadczonych kierowców, przykryłam maskę samochodu kocem. Prosty zabieg, który nie zaszkodzi, a może pomóc. I jeszcze jedna rzecz odnośnie mrozu - nie zaciągać ręcznego.
sobota, 2 stycznia 2016
Życzenia :)
Świętuję, piję, jem i oglądam filmy. Życzę Wam, Kochani, wszystkiego, co najlepsze i najpiękniejsze w tym Nowym Roku 2016. Niech Wam się wiedzie, niech się spełniają Wasze marzenia, żyjcie w zdrowiu, szczęściu i miłości. I nie traćcie czasu na przejmowanie się bzdurami, i na głupie spory - szkoda życia! :)
PS Dotarło do mnie, że moi chrześniacy to już staruchy totalne, jeden skończy w tym roku 15 lat, a drugi 17. Masakra :D
Subskrybuj:
Posty (Atom)


