Spotkałam "2". Poratował wodą mineralną i wydobył tabletke przeciwbólową z opakowania, bo ja nie byłam w stanie zrobic tego sama :-) Miły gest...
piątek, 4 lipca 2014
dół
Załapałam doła, a właściwie dół złapał mnie i leze teraz w łóżku lekko otumaniona przez środki przeciwbólowe. Nabawiłam sie kilku zadrapań, bolącej kostki i stłuczonego palca, przez co mam utrudnoną funkcje chwytania różnych przedmiotów prawą reką. I chyba pojawił sie stan podgorączkowy. Dawno nie zaliczyłam takiego upadku. Jeśli ból nie ustapi, wybiore sie jutro na pogotowie. Do fryzjera też sie wybieram, zapowiada sie wiec ciekawy dzień.
wszystkie moje dzienne sprawy
Czasem lubie nic nie robic, zwłaszcza gdy w pracy mam urwanie głowy.
Za mną spotkanie z przyjaciółmi, pizza, rozmowy o życiu i obserwowanie jeżyka buszującego w trawie. Ta nasza przyjaźń trwa od lat, przechodziła różne momenty, potrafimy po sobie nieźle "pojechac", ale to dobry znak, jest szczerosc i mówienie w oczy o tym, co trudne. Chwalebne, że znamy swoje wady, a mimo to chce nam sie utrzymywac kontakt. :-) I oby to sie nie zmieniło...
W sprawach sercowych... "2" na horyzoncie i w planie nie-randka. Lubie go. Tak po prostu. I podziwiam, bo zycie go nie rozpieszczało, a on walczył, sporo osiągnął i jestem pewna, że osiągnie jeszcze wiecej. I tego mu życze, tak po koleżeńsku, bo lubie jak sie ludziom układa.
A dzis pozdrawiam ze "stolycy" mojego województwa. Kogoś tu musiałam przywieźc i czekam sobie w aucie.
W rodzinie problem, choroba brata. Strasznie mi przykro z tego powodu. Rodzice też przeżywają, już nie wspomne o bratowej i reszcie ekipy. W takich momentach sie ciesze, że choc nie mam własnej familii ( mąź, dzieci ) to są najbliżsi krewni i trzymamy sie razem. Różnie nam sie układa, czasem sie ścinamy, ale to normalne, najważniejsze, że możemy na siebie liczyc. I za to jestem wdzieczna...
W pracy napiety czas. Cieżko i nieprzewidywalnie. Weekendu wypatruje z utesknieniem...
Zamierzam odkladac pieniadze na prawo jazdy ( mam kat. B, chce zrobic inną, co dałoby możliwosc zmiany pracy lub chocby znalezienia dodatkowej ). W perspektywie byc może kolejna podyplomówka i zmiana auta. Gdy trzeba bedzie, rozważam opcje wyjazdu za granice, by zdobyc srodki na reaizacje planów. Kiedys wydawało mi sie to rzecza niemożliwą, ale podobno tylko krowa poglądów nie zmienia wiec to, że moje nastawienie ewoluuje, chyba przemawia na moją korzyśc :)
Za mną spotkanie z przyjaciółmi, pizza, rozmowy o życiu i obserwowanie jeżyka buszującego w trawie. Ta nasza przyjaźń trwa od lat, przechodziła różne momenty, potrafimy po sobie nieźle "pojechac", ale to dobry znak, jest szczerosc i mówienie w oczy o tym, co trudne. Chwalebne, że znamy swoje wady, a mimo to chce nam sie utrzymywac kontakt. :-) I oby to sie nie zmieniło...
W sprawach sercowych... "2" na horyzoncie i w planie nie-randka. Lubie go. Tak po prostu. I podziwiam, bo zycie go nie rozpieszczało, a on walczył, sporo osiągnął i jestem pewna, że osiągnie jeszcze wiecej. I tego mu życze, tak po koleżeńsku, bo lubie jak sie ludziom układa.
A dzis pozdrawiam ze "stolycy" mojego województwa. Kogoś tu musiałam przywieźc i czekam sobie w aucie.
W rodzinie problem, choroba brata. Strasznie mi przykro z tego powodu. Rodzice też przeżywają, już nie wspomne o bratowej i reszcie ekipy. W takich momentach sie ciesze, że choc nie mam własnej familii ( mąź, dzieci ) to są najbliżsi krewni i trzymamy sie razem. Różnie nam sie układa, czasem sie ścinamy, ale to normalne, najważniejsze, że możemy na siebie liczyc. I za to jestem wdzieczna...
W pracy napiety czas. Cieżko i nieprzewidywalnie. Weekendu wypatruje z utesknieniem...
Zamierzam odkladac pieniadze na prawo jazdy ( mam kat. B, chce zrobic inną, co dałoby możliwosc zmiany pracy lub chocby znalezienia dodatkowej ). W perspektywie byc może kolejna podyplomówka i zmiana auta. Gdy trzeba bedzie, rozważam opcje wyjazdu za granice, by zdobyc srodki na reaizacje planów. Kiedys wydawało mi sie to rzecza niemożliwą, ale podobno tylko krowa poglądów nie zmienia wiec to, że moje nastawienie ewoluuje, chyba przemawia na moją korzyśc :)
wtorek, 1 lipca 2014
jad
Wykonałam telefon do pewnej instytucji finansowej z budżetu państwa, a właściwie usiłowałam się tam dodzwonić i powiem tyle, że po blisko 18 minutach oczekiwania, wysłuchaniu niezliczonej ilości komunikatów "Proszę czekać na połączenie"... prysła gdzieś moja wrodzona uprzejmość i życzliwość wobec świata, a w ich miejsce wkradła się irytacja i lekka złość... Postanowiłam przerwać połączenie i nie dzwonić tam nigdy więcej. Ale... może się niepotrzebnie czepiam? Może za dużo oczekuję i dzwoniąc nie powinnam się łudzić, że ktoś odbierze? Poczułam się dotknięta do żywego tym, że coś, co niby teoretycznie ma dbać o interesy ludzi pracy, najzwyczajniej w świecie ma tych ludzi w "dużym poważaniu" i nie podejmuje działań tak wyczerpujących i ryzykowanych jak podnoszenie słuchawek dzwoniącego telefonu. Już nie wspomnę o tym, że trzeba się było nieźle namęczyć, aby odnaleźć w sieci właściwy namiar do kontaktu. Próbowałam się dodzwonić pod 5 numerów ( dwa z nich niedostępne, jeden zajęty nieustannie, jeden nieogarnięty ) i w końcu prawie się udało...
Oj, jestem w swoim żywiole w tej chwili i mam wyśmienitą okazję do sączenia jadu złośliwości i ironii, które są właściwe mojej osobie! :-) Ale z drugiej strony, sama pracownikiem budżetówki będąc, staram się "być" dla lokalnej społeczności i wspomagać ją na ile tylko mogę, nieraz i kosztem prywatnego czasu, ale jednak moje wolontarystyczne zapędy są na tyle silne, że chcę zrobić coś dla innych...
Oj, jestem w swoim żywiole w tej chwili i mam wyśmienitą okazję do sączenia jadu złośliwości i ironii, które są właściwe mojej osobie! :-) Ale z drugiej strony, sama pracownikiem budżetówki będąc, staram się "być" dla lokalnej społeczności i wspomagać ją na ile tylko mogę, nieraz i kosztem prywatnego czasu, ale jednak moje wolontarystyczne zapędy są na tyle silne, że chcę zrobić coś dla innych...
poniedziałek, 30 czerwca 2014
+ i -
To nie był mój dzień...
Zjedzenie pizzy wydawało sie dobrym pomysłem, do momentu gdy nie wywaliłam sosu czosnkowego na podłoge. Podczas prania moja ulubiona biała bluzka zafarbowala sie na różowo. Ktoś, kto nie odpisał na sms w sprawie imprezy, bawił sie na niej znakomicie. Zablokowałam konto elektroniczne i musze iśc do banku, by uzyskac dostep do własnych pieniedzy.
Jakieś pozytywne akcenty też sie jednak pojawiły...
Ktoś wyrażał sie pozytywnie o mojej osobie i o mojej pracy, zaprosił na pewne lokalne wydarzenie. Wybieram sie tam, mam nadzieje, że w towarzystwie "2" :-).
Na koniec dnia rozmowa z przyszłym "ksieciem" ( III rok WSD). Pożyczyłam mu kilka książek, jedną podarowałam, zapewniłam o modlitwie...
A dzis rozpoczął sie lipiec. Dla wielu ludzi to czas urlopu i wypoczynku, dla mnie okres wyteżonej pracy, masa papierów, sprawozdań... Obym podołała...
Mam "zajawke", żeby od października rozpocząc kolejną podyplomówke. Tym razem już nie związaną z oświatą, ale bliższą temu, czym sie zajmuje na codzień. Z drugiej strony, nowe autko też by sie przydalo wiec pojawia sie dylemat.
Zjedzenie pizzy wydawało sie dobrym pomysłem, do momentu gdy nie wywaliłam sosu czosnkowego na podłoge. Podczas prania moja ulubiona biała bluzka zafarbowala sie na różowo. Ktoś, kto nie odpisał na sms w sprawie imprezy, bawił sie na niej znakomicie. Zablokowałam konto elektroniczne i musze iśc do banku, by uzyskac dostep do własnych pieniedzy.
Jakieś pozytywne akcenty też sie jednak pojawiły...
Ktoś wyrażał sie pozytywnie o mojej osobie i o mojej pracy, zaprosił na pewne lokalne wydarzenie. Wybieram sie tam, mam nadzieje, że w towarzystwie "2" :-).
Na koniec dnia rozmowa z przyszłym "ksieciem" ( III rok WSD). Pożyczyłam mu kilka książek, jedną podarowałam, zapewniłam o modlitwie...
A dzis rozpoczął sie lipiec. Dla wielu ludzi to czas urlopu i wypoczynku, dla mnie okres wyteżonej pracy, masa papierów, sprawozdań... Obym podołała...
Mam "zajawke", żeby od października rozpocząc kolejną podyplomówke. Tym razem już nie związaną z oświatą, ale bliższą temu, czym sie zajmuje na codzień. Z drugiej strony, nowe autko też by sie przydalo wiec pojawia sie dylemat.
niedziela, 29 czerwca 2014
sobota, 28 czerwca 2014
bramka nr 2
Drogie Panie, bardzo się cieszę, że jednomyślnie "postawiłyśmy" na Kandydata nr 2 ;)
Teraz się tak tylko zastanawiam, co by się musiało stać, by tak łaskawie raczył na mnie spojrzeć nie jak na zwykłą znajomą, ale na taką, no, niezwykłą ;)
Teraz się tak tylko zastanawiam, co by się musiało stać, by tak łaskawie raczył na mnie spojrzeć nie jak na zwykłą znajomą, ale na taką, no, niezwykłą ;)
czwartek, 26 czerwca 2014
Uwaga...
...facet na horyzoncie, a właściwie dwóch...
Nr 1
- wygląd
- mieszkanie
- kasa
- auto
- uprzejmość
- "maminsynek"
- miły uśmiech
- z lekka starszy
Nr 2
- ambicje
- plany
- działanie
- stanowczość
- autorytet
- zaufanie
- szacunek
- wiedza i doświadczenie
- pesel "młodszy" od mojego :-)
Lubię obydwu i nic nie wskazuje na to, by z jednym czy z drugim relacja miała przejść w trochę inną fazę niż tylko koleżeństwo. A może powinnam pomóc losowi to zmienić? Tylko... którego wybrać jeśli już?... Wypisałam te wszystkie cechy i już chyba wiem... A Ty jak sądzisz, który mnie bardziej interesuje :-) ? Obstawiacie ;) ? Czekam na typy !
Nr 1
- wygląd
- mieszkanie
- kasa
- auto
- uprzejmość
- "maminsynek"
- miły uśmiech
- z lekka starszy
Nr 2
- ambicje
- plany
- działanie
- stanowczość
- autorytet
- zaufanie
- szacunek
- wiedza i doświadczenie
- pesel "młodszy" od mojego :-)
Lubię obydwu i nic nie wskazuje na to, by z jednym czy z drugim relacja miała przejść w trochę inną fazę niż tylko koleżeństwo. A może powinnam pomóc losowi to zmienić? Tylko... którego wybrać jeśli już?... Wypisałam te wszystkie cechy i już chyba wiem... A Ty jak sądzisz, który mnie bardziej interesuje :-) ? Obstawiacie ;) ? Czekam na typy !
środa, 25 czerwca 2014
wtorek, 10 czerwca 2014
wielki ch***
Szanowni Państwo, chciałabym się pochwalić swoim zajebiście "wielkim"stażem pracy, który wynosi, uwaga: 2 lata 8 miesięcy i 9 dni. Smutne to, że choć przepracowałam 6 lat to papierzyska wykazują ich jedynie niespełna 3, ponieważ reszta było na umowę zlecenie. Nie chcę tego komentować i się rozwodzić nad sprawą, ale czuję się niefajnie.
poniedziałek, 9 czerwca 2014
zauważona
Trzy krótkie słowa, a ile radości :-). Choc dzień w pracy miałam trudny to jednak buźka sama mi sie cieszyła ilekroc sobie przypomniałam o tym smsie i jego nadawcy :-) Szczery komplement to balsam na kobiecą dusze i każda z nas co jakis czas powinna go usłyszec, czego z całego serca życze...
piątek, 6 czerwca 2014
uuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu
Ajajajajajajaj, zaniedbałam bloga i ubolewam! Wyszła dłuzsza przerwa, której nie planowałam. A to wwszystko przez natłok zdarzeń w realu. Z tych najważniejszych to to, że byłam na koncercie Golden Life ( znowu, ale tym razem plener ), a przed nim grala lokalna grupa Dom na Drzewie - obydwa wystepy mi sie bardzo podobały! Choc mialam pewien problem z dojazdem, bo pomylilam drogi :-).
W innym miescie spotkałam sie z gościem poznanym przez pewien portal. Miło było i fajnie, a najwiekszą frajde sprawiła mi podróż pociagiem i chyba czesciej bede to praktykowac.
A jutro znowu spotkanie z gosciem z "neta". Jeśli nic z tego nie wyjdzie to dam sobie spokój z portalami, ale przynajniej bede mogła powiedziec, że probowalam. Wieczorem czeka mnie natomiast koncert Wilków lub Perfectu - zależy, które miasto wybiore. Na razie mysle i kalkuluje.
Pewna pani, dużo ode mnie starsza, zaproponowala bym mowiła jej po imieniu. Podziekowalam i obiecalam, że bede probowac. Taki "suprajs" totalny...
W pracy natłok wrażeń i na tym poprzestane.
Odliczam dni do 17.06.... i juz sie doczekac nie moge :-)
W innym miescie spotkałam sie z gościem poznanym przez pewien portal. Miło było i fajnie, a najwiekszą frajde sprawiła mi podróż pociagiem i chyba czesciej bede to praktykowac.
A jutro znowu spotkanie z gosciem z "neta". Jeśli nic z tego nie wyjdzie to dam sobie spokój z portalami, ale przynajniej bede mogła powiedziec, że probowalam. Wieczorem czeka mnie natomiast koncert Wilków lub Perfectu - zależy, które miasto wybiore. Na razie mysle i kalkuluje.
Pewna pani, dużo ode mnie starsza, zaproponowala bym mowiła jej po imieniu. Podziekowalam i obiecalam, że bede probowac. Taki "suprajs" totalny...
W pracy natłok wrażeń i na tym poprzestane.
Odliczam dni do 17.06.... i juz sie doczekac nie moge :-)
wtorek, 27 maja 2014
sobota, 24 maja 2014
patriotycznie
Byłam ostatnio na Festiwalu Piosenki Patriotycznej i usłyszałam tam kilka piosenek ( pieśni ?), które mnie zachwyciły! Posłuchaj
1. MARSZ POLONIA ( usłyszane po raz pierwszy właśnie na imprezie )
2. BIAŁY KRZYŻ
3. POWRÓCISZ TU
A poza festiwalem ... mam "faze" na muzyke z "Czasu Honoru" Serial kapitalny, choc emocjonalnie wyczerpujący ( przynajmniej dla mnie ) i nie byłam w stanie obejrzec wiecej niż trzech odcinków dziennie. Mój ulubionu bohater? Oczywiście Władek ( "Kmicic" ), no i może Janek...
Lubie patriotyczne klimaty...
1. MARSZ POLONIA ( usłyszane po raz pierwszy właśnie na imprezie )
2. BIAŁY KRZYŻ
3. POWRÓCISZ TU
A poza festiwalem ... mam "faze" na muzyke z "Czasu Honoru" Serial kapitalny, choc emocjonalnie wyczerpujący ( przynajmniej dla mnie ) i nie byłam w stanie obejrzec wiecej niż trzech odcinków dziennie. Mój ulubionu bohater? Oczywiście Władek ( "Kmicic" ), no i może Janek...
Lubie patriotyczne klimaty...
czwartek, 22 maja 2014
deja vu
W sumie wieczor skrajnych emocji, bo zdawało mi przez moment, że mam deja vu - umawianie sie na spotkanie, oczekiwanie, opóźnienie, brak odpowiedzi na wiadomosci.. Już kiedys cos takiego z kims przerabialam, a dzis wszystko wskazywało na replay... Byłam wściekła, rozczarowana, smutna... i w momencie, gdy najczarniejsze myśli mnie ogarneły, nieoczekiwanie odwiedzili mnie inni znajomi. W miedzyczasie okazało sie, że pierwsza osoba jednak dojedzie i tym sposobem choc raz zdarzył mi sie wieczor inny od standardowego - samotnego. Miłe to :-)
***
Musze wymyślic prezent dla Mamy, bo to przecież w poniedzialek Dzień Matki...
***
Musze wymyślic prezent dla Mamy, bo to przecież w poniedzialek Dzień Matki...
relacje, manipulacje, konsultacje, reakcje
Coś mnie gryzie, ale nie mogę dokładnie napisać o co chodzi, by nie ucierpiało dobre imię tych czy tamtych. Powiem Wam tylko tyle, że zachowanie pewnej osoby wobec mnie wprowadziło mnie w stan lekkiej konsternacji, swoistego niedowierzania i cynicznego rozbawienia, a także pewnego rozczarowania. Wystarczyłaby odrobina życzliwości i dobrej woli z jej strony i wszystko dałoby radę elegancko załatwić, a w przyszłości może i nawet nawiązać współpracę. Niestety, niektórzy za wszelką cenę chcą pokazać jak bardzo są ważni i chyba próbują dać lekcję życia ludziom, którzy w niczym im nie ustępują jeśli chodzi o wykształcenie czy pozycję zawodową... Na chamstwo czasem należy odpowiedzieć chamstwem i w przypadku wspomnianej osoby właśnie to jest to "czasem". Niech żyją formaliści, służbiści i inni "iści" ... jak najdalej ode mnie :)
Odbyłam rozmowę w sprawie pracy. Pewna pani z okolicy zapowiedziała się z wizytą, przybyła i okazało się, że chce mi zaproponować funkcję konsultantki w radosnym biznesiku obwoźnym polegającym na rozprowadzeniu cudownych perfum. mazideł i ekstra kremów które usuną wszelkie zmarszczki.... A idź, babo! :) W ramach dygresji stwierdzę, że trochę się czułam jak na rozmowie ze Świadkami Jehowy. Może jestem wyczulona jeśli chodzi o etykietę języka, psycholingwistyczną manipulację i inne takie, ale dało się wyczuć, kiedy ta kobitka przechodziła zwinne od jednej techniki perswazyjnej do innej. Hm, bujać to my, ale nie nas! Amen :)
A tutaj się muszę przyznać, że po raz pierwszy w życiu sama postanowiłam w pewien sposób pograć sobie ze znajomą osobą, tą od BRAKU CZASU. ( przeczytajcie dwa poprzednie wpisy, aby być w temacie ). Przez dwa lub trzy dni starałam się nie odpowiadać na wiadomości od niej, a gdy już odpisałam to bardzo formalnie i zwięźle.. I wiecie co? Podziałało! Dziś rano rano otrzymałam sms, że sie jednak spotkamy... i to dzisiaj... I to w momencie, gdy mi już przestało zależeć... Mam pewną satysfakcję, ale muszę się przyznać, że jednak takie akcje to nie mój styl.
Odbyłam rozmowę w sprawie pracy. Pewna pani z okolicy zapowiedziała się z wizytą, przybyła i okazało się, że chce mi zaproponować funkcję konsultantki w radosnym biznesiku obwoźnym polegającym na rozprowadzeniu cudownych perfum. mazideł i ekstra kremów które usuną wszelkie zmarszczki.... A idź, babo! :) W ramach dygresji stwierdzę, że trochę się czułam jak na rozmowie ze Świadkami Jehowy. Może jestem wyczulona jeśli chodzi o etykietę języka, psycholingwistyczną manipulację i inne takie, ale dało się wyczuć, kiedy ta kobitka przechodziła zwinne od jednej techniki perswazyjnej do innej. Hm, bujać to my, ale nie nas! Amen :)
A tutaj się muszę przyznać, że po raz pierwszy w życiu sama postanowiłam w pewien sposób pograć sobie ze znajomą osobą, tą od BRAKU CZASU. ( przeczytajcie dwa poprzednie wpisy, aby być w temacie ). Przez dwa lub trzy dni starałam się nie odpowiadać na wiadomości od niej, a gdy już odpisałam to bardzo formalnie i zwięźle.. I wiecie co? Podziałało! Dziś rano rano otrzymałam sms, że sie jednak spotkamy... i to dzisiaj... I to w momencie, gdy mi już przestało zależeć... Mam pewną satysfakcję, ale muszę się przyznać, że jednak takie akcje to nie mój styl.
środa, 21 maja 2014
NIE TO NIE
Nie wiem czy to łączyć, czy nie, ale choć dzionek we wczesnej fazie to nasuwa mi się refleksja, że postawienie granicy w jednej sprawie powoduje, że otwierają się przed człowiekiem nowe perspektywy, sprawy. możliwości...
Otrzymałam dziś propozycję wyjazdu na Lednicę, zastanawiam się nad tym, kusi... choć młodzieżą gimnazjalną ani licealną nie jestem już od dawna...
Otrzymałam dziś telefon w sprawie ewentualnej współpracy. Nie jest to w żaden sposób wiążące, ale przy okazji pobytu w wielkim mieście spotkam się z panią, która dzwoniła...
Ktoś zaproponował, że wystawi mi rekomendację i dodał, że myśli jak mnie wyciągnąć z obecnego "ciemnego lasu zawodowego", w którym się znalazłam. Miłe to, może uleci z pamięci tejże osoby, ale czasem liczy się sam fakt usłyszenia dobrego słowa. Dla przykładu dodam, że ktoś inny, z kim rozmawiałam o sprawach zawodowych ani razu nie rzucił "Jak coś usłyszę to dam ci znać...". Niby drobiazg, ale więcej z tą osobą rozmawiać nie będę... Bo gadka dla samej gadki jakoś mnie nie interesuje. Nie oczekiwałam od tego człowieka obietnicy załatwienia innej pracy, bo to nie na tym polega. Ale takie słowa świadczyłyby o życzliwości... A jak dodam, że z tą osobą łączą mnie więzy krwi to łatwiej wam będzie zrozumieć skąd moje swoiste rozczarowanie. Nie będę się jednak załamywać z tego powodu, bo jestem dużą dziewczynką i staram się brać sprawy we własne ręce, tak trzeba.
I chyba zdecyduję się na studia podyplomowe od października. Myślę o dziennikarstwie. Rzucam te kilka myśli "w sieć", by usłyszeć Wasze opinie i by po czasie móc się przyjrzeć samej sobie.
Otrzymałam dziś propozycję wyjazdu na Lednicę, zastanawiam się nad tym, kusi... choć młodzieżą gimnazjalną ani licealną nie jestem już od dawna...
Otrzymałam dziś telefon w sprawie ewentualnej współpracy. Nie jest to w żaden sposób wiążące, ale przy okazji pobytu w wielkim mieście spotkam się z panią, która dzwoniła...
Ktoś zaproponował, że wystawi mi rekomendację i dodał, że myśli jak mnie wyciągnąć z obecnego "ciemnego lasu zawodowego", w którym się znalazłam. Miłe to, może uleci z pamięci tejże osoby, ale czasem liczy się sam fakt usłyszenia dobrego słowa. Dla przykładu dodam, że ktoś inny, z kim rozmawiałam o sprawach zawodowych ani razu nie rzucił "Jak coś usłyszę to dam ci znać...". Niby drobiazg, ale więcej z tą osobą rozmawiać nie będę... Bo gadka dla samej gadki jakoś mnie nie interesuje. Nie oczekiwałam od tego człowieka obietnicy załatwienia innej pracy, bo to nie na tym polega. Ale takie słowa świadczyłyby o życzliwości... A jak dodam, że z tą osobą łączą mnie więzy krwi to łatwiej wam będzie zrozumieć skąd moje swoiste rozczarowanie. Nie będę się jednak załamywać z tego powodu, bo jestem dużą dziewczynką i staram się brać sprawy we własne ręce, tak trzeba.
I chyba zdecyduję się na studia podyplomowe od października. Myślę o dziennikarstwie. Rzucam te kilka myśli "w sieć", by usłyszeć Wasze opinie i by po czasie móc się przyjrzeć samej sobie.
wtorek, 20 maja 2014
BRAK CZASU
Wieczorem otrzymałam sms od osoby, która odczuwa brak czasu ( wczorajszy wpis ). Pozostawiłam go bez odpowiedzi. Dziś rano znowu sms i też nie odpisałam. BRAK CZASU! Milcze z pełną premedytacją i sama nie wiem, kiedy "przemówie". Zobacze, co życie przyniesie :)
A co!
- Może wpadniesz?
- Brak czasu
- Rozumiem...
***
A skoro ktoś nie ma dla mnie czasu to się narzucać nie zamierzam i następnym razem to ja nie będę miała czasu. Krótko, zwięźle i na temat. A co! Ta znajomość przestaje mi odpowiadać, a każdy dzień coraz bardziej mnie w tym utwierdza...
- Brak czasu
- Rozumiem...
***
A skoro ktoś nie ma dla mnie czasu to się narzucać nie zamierzam i następnym razem to ja nie będę miała czasu. Krótko, zwięźle i na temat. A co! Ta znajomość przestaje mi odpowiadać, a każdy dzień coraz bardziej mnie w tym utwierdza...
poniedziałek, 19 maja 2014
zmiana kół
Wymieniłam opony zimowe na letnie. By nie bać się gumy złapanej w podróży, zmiany dokonuję sama pod czujnym okiem anioła stróża ( w tej roli tata ).
Na początek autko trzeba podnieść na lewarku ( na zdjęciu to to urządzenie miedzy deską a samochodem ), a pod koła po drugiej stronie podłożyć kliny ( kamienie, młotki, cegly - cokolwiek, by zablokować ruch). Potem ściągniecie kołpaków, poluzowanie śrub ( takim specjalnym klucz z przedłużką ) we wszystkich kolach i można zmieniać. Się zdejmuje jedno koło, nakłada drugie, wkręca śruby ( po opuszczeniu auta z lewarka jeszcze raz trzeba je po dokręcać ), zakłada kołpaki i gotowe. Przy okazji można sprawdzić czy na wentylach są nakrętki, jak ich nie ma to trzeba założyć, by się błoto nie gromadziło i ... gotowe.niedziela, 18 maja 2014
Każdy grosz się liczy
... a skoro się liczy, to oszczędzać trzeba. I dziś zaoszczędziłam ładną sumkę. Miałam ogromną ochotę na pizzę, ale przeliczyłam wszystkie koszty i zdecydowałam, że lepiej będzie jak zrobię tosty. Wyszły pyszniutkie, dodatki dowolne i oczywiście majonez ( ostatnio uwielbiam! ), mniam...
A zaoszczędzoną gotówkę przeznaczę na ... może fryzjera ?
A zaoszczędzoną gotówkę przeznaczę na ... może fryzjera ?
sobota, 17 maja 2014
czwartek, 15 maja 2014
Martuha świętuje
Szanowni Państwo, niniejszy blog kończy dziś 2 lata. Dziękuję, że mi towarzyszycie, bo bez Was moja pisanina nie miałaby sensu. Bloga się pisze, by ludzie czytali i reagowali :), dlatego gorąco i serdecznie dziękuję za wszystkie komentarze, których uzbierało się 983! Dziękuję wszystkim Osobom, które miałam okazję poznać w świecie realnym, za radosne spotkania, życzliwość i wygospodarowanie czasu. Dziękuję wszystkim tym, z którymi nie spotkałam się ( jeszcze ) "fejs to fejs" ( choć na fejZbuku się "mamy" z niektórymi :D ), ale którzy pamiętają i na różne sposoby dają temu wyraz :) !
Cieszę się również z tego, że poznają nowe blogi i w jakiś sposób, dzięki temu, że piszecie, mogę "wchodzić" w Wasze sprawy i styl życia. Blogujcie dalej i niech sprawia Wam to tyle radości, co i mnie...
Minione dwa lata były dla mnie ważnym okresem. Obroniłam pracę magisterską, dostałam umowę na cały etat na czas nieokreślony ( co nie zmienia faktu, że rozglądam się za inną pracą ), zakończyłam pewną długoletnią znajomość, inną odświeżyłam, na świat przyszła malutka dziewczynka - nowa członkini mojej rodzinki ( urocze stworzenie... ), troszkę podróżowałam, bywałam na koncertach, występach i w kinach, spotykałam się ze znajomymi, przetrwałam remont w domu... I jakoś zleciało.
Dziś wracam do blogowania, bogatsza o doświadczenia minionych dni, miesięcy i lat, i życzę Wam wszystkiego, co najlepsze i najpiękniejsze!
wtorek, 6 maja 2014
Subskrybuj:
Posty (Atom)








